Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:

Rolnik DzierżawcaNowoczesna UprawaRolniczy Przegląd TechnicznyHoduj z głową bydłoHoduj z głową świnie


Sonda
Jak oceniasz swoje zbiory kukurydzy na kiszonkę?
 
Dobrze
Źle
Trudno powiedzieć


Artykuł z numeru: 9/2017

Firmę będzie mógł prowadzić zarządca


Do końca sierpnia trwały konsultacje społeczne dotyczące projektu ustawy o zarządzie sukcesyjnym przedsiębiorstwem osoby fizycznej, przygotowanego przez Ministerstwo Rozwoju. –
To krok w dobrym kierunku, mimo że nie obejmuje wszystkich przedsiębiorców, a tylko tych, których firmy wpisane są do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej – mówią eksperci.

„Wielu przedsiębiorców będących osobami fizycznymi osiąga wielomilionowe obroty oraz tworzy miejsca pracy dla dziesiątek, a nawet setek osób. Stworzone przez osoby fizyczne przedsiębiorstwa stanowią istotny element regionalnego i krajowego rynku. W świetle danych Instytutu Biznesu Rodzinnego, firmy rodzinne stanowią 36 proc. wszystkich polskich przedsiębiorstw oraz wytwarzają 10 proc. PKB naszego kraju. Zgodnie z innymi badaniami w Polsce w 2014 r. działało 1-1,2 mln firm rodzinnych, z czego duży odsetek stanowiły firmy jednoosobowe, reprezentujące sektor MŚP, które generowały prawie 40 proc. polskiego PKB oraz dawały zatrudnienie ok. 50 proc. polskich pracowników” – czytamy w uzasadnieniu projektu ustawy, który ma 67 artykułów, z czego 40 nowych, a reszta dokonuje zmian w 25 innych ustawach.

W aktualnym stanie prawnym istnieją pewne instrumenty pozwalające na tworzenie planów sukcesji przedsiębiorstw, jednak większość przedsiębiorców nie sporządza takich planów, pozostawiając nierozwiązanym problem sukcesji. Dlatego w wielu przypadkach konieczna staje się likwidacja firmy w momencie śmierci przedsiębiorcy czy też innych zdarzeń uniemożliwiających mu dalsze funkcjonowanie (jak np. poważna choroba). Co miesiąc z tego powodu kończy działalność ok. 100 polskich firm. Wygasają wtedy umowy z pracownikami, z kontrahentami, pełnomocnictwa, koncesje, licencje, zezwolenia, umowy cywilnoprawne, nie ma kto podejmować decyzji czy spłacać wierzycieli, są trudności w dostępie do firmowego rachunku bankowego. Podobna sytuacja dotyczy spółek cywilnych. Śmierć wspólnika powodować może zagrożenie dla istnienia spółki, w szczególności dwuosobowej. A rodzina czeka na zakończenie postępowania spadkowego. Tymczasem od otwarcia spadku do jego skutecznego przyjęcia mogą upłynąć miesiące lub lata. W tym czasie firma popada w ruinę.

Dziecko lub pracownik

Ustawa o zarządzie sukcesyjnym przedsiębiorstwem osoby fizycznej ma to zmienić – uregulować zasady tymczasowego zarządzania firmą osoby fizycznej po jej śmierci oraz kontynuowania działalności tego przedsiębiorstwa. Tymczasowy zarząd ma trwać nie dłużej niż dwa lata od chwili otwarcia spadku (w wyjątkowych przypadkach, za zgodą sądu do pięciu lat). W tym czasie nazwa firmy zostanie rozszerzona o określenie „w spadku”. Zarząd sukcesyjny zakończy się wraz z zakończeniem postępowania spadkowego.

Zarządcą sukcesyjnym będzie mogła zostać osoba wyznaczona przez właściciela przed jego śmiercią i wpisana przez niego do CEIDG, jeśli oczywiście przedsiębiorca zechce to zrobić. Gdy właściciel nie zdąży wyznaczyć zarządcy, po jego śmierci będą mogli to zrobić spadkobiercy. Rodzina (spadkobiercy) będzie mieć dwa miesiące od otwarcia spadku na podjęcie czynności zachowujących kondycję firmy. Może wtedy upłynnić zapasy, przyjmować należności, płacić zobowiązania oraz podjąć decyzję, czy i kto będzie zarządcą sukcesyjnym.

Tę funkcję będzie mogła pełnić dowolna osoba – jeden ze spadkobierców, pracownik firmy, profesjonalny menedżer. Zarządca będzie prowadził firmę, nie będzie natomiast mógł jej sprzedać. Także sprzedaż wartościowych nieruchomości lub ruchomości należących do firmy będzie uzależniona od zgody spadkobierców lub sądu.

W firmie będącej pod zarządem sukcesyjnym utrzymane zostaną wszystkie umowy cywilnoprawne, umowy o pracę, umowy z kontrahentami, koncesje i zezwolenia wydane na nazwisko byłego właściciela firmy.

Krok w dobrym kierunku

- Projekt ustawy o zarządzie sukcesyjnym przedsiębiorstwem osoby fizycznej jest krokiem w dobrym kierunku, ale spełnia oczekiwania tylko części rodzin przedsiębiorców – tych, którzy prowadzą swoje firmy na podstawie wpisu do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej – ocenia Tomasz Budziak ze Stowarzyszenia Inicjatywa Firm Rodzinnych. – Ta regulacja nie dotyczy niestety przedsiębiorców, którzy mają spółki jawne lub komandytowe, a więc prowadzą działalność w formie przewidzianej w Kodeksie spółek handlowych. Ich rodziny nie zostały w procedowanych przepisach w żaden sposób uwzględnione.

Poza tym, jeśli przedsiębiorca wpisany do CEIDG zdąży wyznaczyć zarządcę sukcesyjnego, to firma nie przerwie działalności i nie umrze wraz z właścicielem. Przedsiębiorca jednak nie musi skorzystać z tego rozwiązania. Wtedy wszystko będzie zależeć od rodziny. Jeśli jest zgodna, też nie musi z tego instrumentu korzystać, jeśli jest skłócona, nie będzie chciała wyznaczyć zarządcy, bo liczyć się będzie tylko to, jak innemu spadkobiercy zrobić na złość. - Temu właśnie ma zapobiegać zapis, że można się zwrócić do sądu, żeby wyznaczył zarządcę sukcesyjnego. Ale nie zazdroszczę mu tej roli – mówi Tomasz Budziak.

Poza tym instytucja zarządcy sukcesyjnego będzie tymczasowa, pozwoli przetrwać firmie w najtrudniejszym okresie – bezpośrednio po śmierci właściciela. Nie zapewnia jednak trwałych rozwiązań, nie dotyczy samej sukcesji, którą nadal regulują wyłącznie przepisy spadkowe Kodeksu cywilnego.

BCC proponuje zmiany

Także Business Centre Club pozytywnie ocenia fakt podjęcia przez ustawodawcę próby rozwiązania problemu sukcesji przedsiębiorstw jednoosobowych. Projekt przewiduje wiele rozwiązań, które będą stanowiły znaczne ułatwienie dla przedsiębiorców jednoosobowych, m.in.: nadanie podmiotowości podatkowej przedsiębiorstwu w spadku, czy zapewnienie możliwości wykonywania przez zarządcę sukcesyjnego praw i obowiązków zmarłego. Jednak aby nowa regulacja jak najlepiej funkcjonowała w praktyce, BCC proponuje następujące zmiany:

- wydłużenie terminu na powołanie zarządcy sukcesyjnego, ponieważ projekt zakłada jedynie dwa miesiące na jego ustanowienie, przy jednoczesnej konieczności zachowania formy aktu notarialnego;

- wydłużenie przez ustawodawcę podstawowego czasu działalności zarządcy sukcesyjnego do pięciu lat;

- wprowadzenie przez ustawodawcę obowiązku posiadania przez osobę będącą zarządcą sukcesyjnym profesjonalnego przygotowania do prowadzenia działalności;

- wprowadzenie dodatkowej możliwości wyboru zarządcy sukcesyjnego poprzez umożliwienie podjęcia decyzji np. większością głosów spadkobierców;

- wprowadzenie rozwiązań zabezpieczających przed konfliktem, np. umożliwienie wyrażenia większościowej zgody na dokonanie czynności przekraczającej zwykły zarząd;

- stworzenie możliwości powołania instytucji zarządcy sukcesyjnego, również w przypadku stwierdzenia niemożności wykonywania działalności z uwagi na stan zdrowia przedsiębiorcy. 

Zdaniem ekspertów BCC, warto również rozważyć możliwość rozszerzenia zakresu zastosowania postanowień ustawy poprzez objęcie regulacją nie tylko osób fizycznych prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą, ale także osób będących wspólnikami w ramach osobowych spółek prawa handlowego. Zgodnie z obecnie obowiązującymi regulacjami, jeżeli prawa zmarłego wspólnika przysługiwać mają wspólnie kilku spadkobiercom, są oni obowiązani wyznaczyć jedną osobę ze swego grona do wykonywania ich praw. Za spadkobierców uznaje się osoby które przyjęły spadek po zmarłym wspólniku. Powoduje to, że do czasu przyjęcia bądź odrzucenia spadku przez wszystkich spadkobierców (co może zająć kilka miesięcy) nie ma możliwości wyznaczenia jednej osoby, która będzie wykonywać prawa zmarłego wspólnika, co może negatywnie przełożyć się na działalność spółki, w której zmarły uczestniczył.

Fundacja rodzinna

- Rozwiązaniem problemu mogłaby być fundacja rodzinna – uważa Tomasz Budziak i przypomina, że stowarzyszenie od pięciu lat podnosi potrzebę ustanowienia takiego instrumentu prawnego, który istnieje w innych legislacjach i z którego Polacy korzystają, ale w tym celu muszą wyprowadzić z Polski majątek. – Fundacje rodzinne działają w krajach zachodniej Europy i pozwalają na utrwalanie majątku pochodzącego od założyciela oraz separują problemy rodzinne od biznesowych. Rodzina może korzystać z majątku, którym zawiaduje fundacja, ale na określonych zasadach i w ograniczony sposób, niepozwalający na roztrwonienie majątku. Spadkobiercy otrzymują wypłaty z fundacji, ale nie mogą sprzedać majątku, który jest wyłączony spod zasad prawa spadkowego. Jest to zachętą do tego, żeby pomnażać majątek i działać na rzecz dobra wspólnego. Takie pomysły przedstawiamy rządowi, ale nie zauważyliśmy zainteresowania tym tematem. Może dlatego, że trudno na nim zbić kapitał polityczny, ponieważ fundacje rodzinne to rozwiązanie dla większych firm, a tych jest mało. Może w późniejszym czasie rząd pomyśli nad takimi przepisami.

Ekspert od sukcesji przyznaje, że w przeszłości fundacje zagraniczne były czasami wykorzystywane do „optymalizacji” podatkowej i w Polsce panuje przekonanie, że służą one do omijania podatków. – Nie chcemy, żeby to było tak postrzegane. Fundacja ma być narzędziem wspomagania sukcesji, a nie optymalizacji podatków – twierdzi Tomasz Budziak.

Bez podatku

Projekt ustawy zawiera też zapis o możliwości przekazania firmy następcy, który może być spokrewniony ze zmarłym właścicielem, ale nie musi, bez konieczności zapłacenia przez niego podatku od spadków i darowizn (obecnie wynosi on do 20 proc. wartości majątku), jeśli będzie prowadził firmę przez co najmniej pięć lat. – Zapis jest zastanawiający, ponieważ nie wiadomo, jak zabezpieczone zostaną w takim przypadku prawa rodziny – przyznaje Tomasz Budziak. - Co z zachowkiem, co ze spadkiem? Czy przedsiębiorstwo schodzi w takim przypadku z masy spadkowej? Czy osoba przejmująca firmę będzie musiała spłacić rodzinę? Na te pytania projekt ustawy nie daje odpowiedzi. To musimy jeszcze wyjaśnić z autorami nowych przepisów.

Ustawa, jak chce resort rozwoju, ma wejść w życie 1 stycznie 2018 r. Żeby tak się stało musiałaby przejść przez Sejm i Senat do listopada. - Nie wiadomo, co z tym projektem zrobi Rada Ministrów i parlament. Chociaż wydaje nam się, że żadna opcja polityczna nie zachce jej zepsuć, jednak proces legislacyjny może trwać jeszcze długo – przewiduje Tomasz Budziak.

Małgorzata Felińska
Fot. Tytus Żmijewski



Komentarze
Dodaj komentarz
Zobacz wszystkie komentarze
 
© 2013 copyright APRA, wszelkie prawa zastrzeżone