Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:

Rolnik DzierżawcaNowoczesna UprawaRolniczy Przegląd TechnicznyHoduj z głową bydłoHoduj z głową świnie


Sonda
Czy Twoje gospodarstwo poniosło straty z powodu suszy?
 
Tak, powyżej 70 proc.
Tak, poniżej 70 proc.
Nie


Artykuł z numeru: 7/2018

Zboża, rzepak i kukurydza


- Uprawę uproszczoną testowaliśmy w tym gospodarstwie już w latach 80. ubiegłego wieku. Jestem jednak zwolennikiem uprawy orkowej. Zwalcza się w ten sposób chwasty, pola wyglądają ładnie, nie trzeba kupować drogich agregatów, które wymagają ciągników o wielkiej mocy – mówi Zbigniew Fuks, prezes spółki Czachpol w Czachówkach (woj. warmińsko-mazurskie).

Zbigniew Fuks trafił do KPGR Nowe Miasto Lubawskie w końcu lat 70., po studiach na Akademii Rolniczo-Technicznej w Olsztynie. – I tak zostałem – mówi teraz.

Za wysoki czynsz

W 1992 r., kiedy kombinat podzielono na poszczególne zakłady, w Czachówkach pracowało ponad 30 osób. Pracownicy wiedzieli, że ich gospodarstwo Agencja Własności Rolnej sprywatyzuje, więc w 28 osób założyli spółkę pracowniczą i przystąpili do przetargu na dzierżawę. Gospodarstwo obejmowało wtedy ponad 900 ha, było tu bydło mleczne i opasy oraz owce zarodowe – 500 matek. – Pieniędzy nie mieliśmy, był natomiast konkurent. Wygraliśmy i podpisaliśmy umowę dzierżawy na 20 lat, ale wylicytowany czynsz był zabójczo wysoki – płaciliśmy rocznie równowartość ośmiu kwintali pszenicy za hektar, a więc w sumie 600 tysięcy złotych, podczas gdy średni czynsz w naszym regionie wynosił wtedy 1-2 kwintale pszenicy za hektar. Kiedy inni dzierżawcy kupowali nowy sprzęt, my wydawaliśmy cały dochód na raty czynszu – wspomina prezes Fuks.

W 2000 r., przechodząc z bydgoskiego do olsztyńskiego oddziału AWRSP zarząd spółki podjął decyzję o zwróceniu gospodarstwa agencji i ponownym przystąpieniu do przetargu na dzierżawę. – To było duże ryzyko, ale udało się. Nie mieliśmy konkurenta, dzięki temu płacimy od 18 lat niższy czynsz – około trzech kwintali pszenicy za hektar. Dopiero po tej obniżce zaczęliśmy inwestować – mówi Zbigniew Fuks.

A po wejściu Polski do Unii Europejskiej Czachpol skorzystał też trzykrotnie z unijnego dofinansowania inwestycji z działania „Modernizacja gospodarstw rolnych”. W ten sposób gospodarstwo kupiło kombajn zbożowy z wysuwaną przystawką do zbioru kukurydzy New Holland, agregat uprawowy i nowoczesny pług.

Gęsi w oborach

Spółka na samym początku działalności zlikwidowała stado owiec. – Owczarnie były usytuowane poza siedzibą gospodarstwa, trudno było budynki dozorować, zostały dwa razy podpalone – opowiada przedsiębiorca. - Od paru lat nie mamy też bydła mlecznego, ponieważ brakuje pracowników do tej pracochłonnej produkcji. Obory zamieniliśmy więc w chlewnie i zajęliśmy się produkcją tuczników. Mieliśmy około 120 loch w cyklu zamkniętym. Długi czas utrzymywaliśmy się ze świń, ale siedem lat temu zlikwidowaliśmy i tę hodowlę – stała się nieopłacalna.

Trzy lata temu po raz pierwszy w gospodarstwie pojawiło się stado gęsi owsianych. Przez trzy ostatnie lata w Czachówkach odchowywano po 20 tys. gęsi rocznie. - Ponieważ mamy umowę z Amimeksem, od nich braliśmy jedno-, dwudniowe pisklęta i całą technologię produkcji, a dorosłe ptaki odstawialiśmy do ich zakładu w Iławie. Pasze dla piskląt kupowaliśmy, a dla starszych ptaków przygotowywaliśmy we własnej mieszalni, zgodnie z recepturą Instytutu Zootechniki – PIB, Zakład w Kołudzie Wielkiej. Kontrolowali nas Niemcy, którzy kupują od Animeksu polskie gęsi i Japończycy, którzy kupują pierze. To łatwa hodowla, bo ptaki nie chorują, nie ma upadków, nie stosuje się w tej produkcji antybiotyków.

W tym roku gęsi w gospodarstwie nie ma, ponieważ – jak wyjaśnia prezes Fuks – ubiegłoroczne żniwa były ciężkie, szybkie i mokre, słoma została na polach, a jest niezbędna do utrzymania drobiu. W przyszłym roku gospodarstwo znów będzie odchowywać gęsi.

Drób trzymany jest w starych budynkach z dostawionymi piecami c.o., karmnikami i poidłami. Kiedy tylko gruczoł kuprowy zacznie wydzielać tłuszcz, gęsi wypuszczane są do osłoniętych siatką (ptasia grypa) wolier.

Dochód z nich nie jest wielki, to około 10 złotych na gęsi (cena skupu to 9 złotych za kilogram żywca), czyli 200 tysięcy złotych na stadzie, ale wykorzystujemy siedem hektarów łąk kośnych nad rzeką Osą, z których zbieramy zielonkę dla drobiu. W składzie runa są turzyce i mozgi trzcinowe, na szczęście gęsi radzą sobie z nimi doskonale – zapewnia Zbigniew Fuks. Najważniejszy jest jednak obornik, powstający w czasie tuczu.

Obornik za słomę

- Mamy gleby klasy IV, V oraz VI, więc bez obornika trudno osiągnąć zadowalające plony. Stosujemy co dwa lata około 30 ton na hektar – wyjaśnia prezes spółki Czachpol. Obornik z gęsiarni nie wystarcza, więc spółka dostaje go też od okolicznych rolników za słomę.

Teraz gospodarstwo zatrudnia czterech pracowników i uprawia ponad 500 ha. Wcześniej spółka musiała oddać agencji 400 ha (w tym 30 proc. użytków rolnych w ramach ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa z 2011 r.). Ponad 250 ha jest już własnością Czachpolu, druga połowa areału pozostanie w dzierżawie jeszcze kilkanaście lat.

Od kilku lat w Czachówkach uprawiane są: rzepak ozimy (ponad 200 ha), pszenica ozima i pszenżyto ozime (ponad 200 ha) oraz zboża jare i kukurydza na ziarno (razem ok. 100 ha). Żeby sprostać wymogom zazieleniania spółka stosuje wsiewki – rzepak w owies lub owies w rzepak albo jęczmień.

Plony są przyzwoite, zważywszy na słabe, mozaikowe gleby. Średnie plony rzepaku to ok. 4 t z ha, pszenicy – 6-7 t/ha, a ziarna kukurydzy średnio 7 t/ha.

Część plantacji przeznaczona jest na produkcję materiału siewnego pszenicy ozimej, pszenżyta ozimego, jęczmienia jarego i owsa. – Niezaprawiony materiał siewny w stopniu C1 (około 100 ton rocznie) sprzedajemy rolnikom z trzech okolicznych powiatów – mówi prezes.

Orka lepsza niż siew w mulcz

- Już na początku lat 80., w PGR, stosowaliśmy uproszczoną uprawę gleby, chociaż nie mieliśmy odpowiedniego sprzętu. Ale próbowaliśmy. Niestety, w trzecim, czwartym roku mieliśmy tak wielkie problemy z zachwaszczeniem, że musieliśmy zrezygnować z tej metody. Faktem jest, że nie było wtedy tylu herbicydów, ile mamy obecnie – przyznaje prezes Fuks. - Teraz nie mamy w gospodarstwie agregatów uprawowo-siewnych, więc cały areał uprawiamy tradycyjnie, używając nowoczesnego pługa, za którym jedzie agregat z siewnikiem – wyjaśnia. - Myślę, że przy uprawie bezorkowej nie ma tak dużych oszczędności na paliwie, żeby poprawiało to w sposób znaczący dochód gospodarstwa. A pola wyglądają znacznie gorzej.

W tym roku część upraw rzepaku w lutym wymarzła, wiosną trzeba było przesiać kukurydzą 15 ha. - Resztę zostawiłem, ale teraz żałuję, bo pola nie wyglądają dobrze – martwi się szef spółki. - Uprawy dotknęła też susza, pszenica już na początku czerwca była żółta, myślę jednak, że mimo trudnych warunków zbiory będą lepsze niż w zeszłym roku. Natomiast niższe będą plony i zbiory rzepaku.

Ponieważ w okolicy jest wiele gospodarstw drobiarskich, spółka Czachpol nie ma żadnych problemów ze zbytem zbóż paszowych wyprodukowanych w gospodarstwie. – Nie mamy też kłopotów ze sprzedażą ziarna konsumpcyjnego – zapewnia prezes Fuks.

Cały tekst można przeczytać w lipcowym numerze miesięcznika „Przedsiębiorca Rolny”

Małgorzata Felińska
Fot. Jarosław Pruss



Komentarze
Dodaj komentarz
 
© 2013 copyright APRA, wszelkie prawa zastrzeżone | Polityka prywatności | Regulamin | Regulamin prenumerat