Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:

Rolnik DzierżawcaNowoczesna UprawaRolniczy Przegląd TechnicznyHoduj z głową bydłoHoduj z głową świnie


Sonda
Czy uważasz, że pomoc oferowana rolnikom poszkodowanym przez suszę przez ministerstwo rolnictwa jest wystarczająca?
 
Tak
Nie
Nie mam zdania


Artykuł z numeru: 9/2018

Mniej zboża w silosach


Tegoroczne żniwa przeszły już do historii i nadszedł czas podsumowań. Stanisław Kacperczyk, prezes Polskiego Związku Producentów Roślin Zbożowych ocenia, że przebiegły szybko i sprawnie. Jednak plony pozostawiają wiele do życzenia. Natomiast ceny skupu są wyższe niż przed rokiem.

W tym roku, ze względu na panującą w wielu rejonach kraju suszę, żniwa rozpoczęły się zdecydowanie wcześniej niż zwykle. Często kombajny kosiły jęczmień ozimy pod koniec czerwca, a zdarzało się, że można było je zobaczyć na polach już w połowie tego miesiąca, szczególnie na stanowiskach o słabszych glebach. Z kolei zbiór rzepaku ozimego rozpoczął się na dobre z początkiem lipca i zdecydowana większość plantacji została zebrana do końca tego miesiąca. Zbiór zbóż zakończył się w połowie sierpnia.

Plony w dół

Prezes Kacperczyk powołując się na rozmowy z rolnikami i pozyskane od nich informacje wskazuje, że w tym roku występowało bardzo duże zróżnicowanie regionalne, jeśli chodzi o warunki pogodowe, w szczególności brak opadów. Niejednokrotnie zdarzało się, że w jednym powiecie, na części jego terytorium występowały opady, a na pozostałym obszarze panowała totalna susza. To oczywiście przełożyło się na znaczne zróżnicowanie plonów w poszczególnych rejonach kraju. – Nie słyszałem jednak, by gdziekolwiek przekroczyły lub osiągnęły poziom z ubiegłego roku. W moim gospodarstwie plony zbóż były niższe o ponad dwie tony z hektara od średnich – wskazuje Kacperczyk. Susza dała się we znaki zarówno formie jarej, jak i ozimej zbóż, jednak zazwyczaj większe spadki plonów, przekraczające miejscami nawet 70 proc., obserwowano w przypadku zbóż jarych.

Na spadek plonów oraz ich duże zróżnicowanie regionalne wskazuje w krótkim podsumowaniu żniw także Krajowa Federacja Producentów Zbóż. Jak podaje, na Dolnym Śląsku w powiecie oławskim średni plon rzepaku wynosił 2,7 t/ha, pszenicy ozimej 4,8 t/ha, natomiast jęczmienia ozimego i jarego odpowiednio 5,3 oraz 4 t/ha. W pobliskim powiecie strzelińskim, gdzie występują żyzne czarne ziemie, średnie plony były już dużo wyższe i wynosiły 7 t/ha pszenicy ozimej i 3,8 t/ha rzepaku. Podobnie w powiecie strzegomskim pszenica plonowała na poziomie 6-7 t/ha, a jęczmień jary i ozimy odpowiednio 5 i 6 t/ha. Natomiast w rejonie pszczyńskim (woj. śląskie), według informacji KFPZ, średni plon pszenicy ozimej wyniósł 6,5 t/ha. Na Lubelszczyźnie, na lepszych glebach, pszenica plonowała z kolei na poziomie 7-8 t/ha, a na słabszych dawała 5-6 t/ha. Jak podaje federacja, w Wielkopolsce plony również były zróżnicowane. Słabsze wyniki osiągnęła północna część regionu. „Z otrzymanych informacji od jednego z gospodarzy wiemy, że pszenica ozima plonowała o 2 t/ha mniej w porównaniu do ubiegłych lat, dając 7,6 t/ha. Natomiast plony pszenicy jarej wyniosły 5 t/ha” – wskazuje KFPZ. W pobliskim woj. lubuskim rzepak dał od 1,5 do 3 t/ha, pszenżyto ozime 2,5-6 t/ha, a jęczmień ozimy 2-5 t/ha. W powiecie kwidzyńskim (woj. pomorskie) pszenica ozima dała średnio 5 t/ha. Podobny plon osiągały wcześnie zasiane pszenice jare, natomiast te z końca kwietnia – 2-4 t/ha.

W opublikowanym 30 lipca „Wstępnym szacunku głównych ziemiopłodów rolnych i ogrodniczych w 2018 r.” Główny Urząd Statystyczny ocenił, że w tym roku średnie plony zbóż podstawowych z mieszankami zbożowymi są mniejsze od ubiegłorocznych o 17 proc. i wynoszą 33,1 dt/ha, przy czym większy, bo 19-procentowy spadek plonowania dotknął zboża jare (do 28,1 dt/ha). Średnie plony zbóż ozimych oceniono na 36,6 dt/ha, a więc były o 16 proc. niższe w porównaniu z zeszłym rokiem. GUS nie podał szacowanych wartości plonów rzepaku. Wskazał jedynie, że będą niższe od ubiegłorocznych. W ocenie urzędu, spadła także powierzchnia uprawy rzepaku, dlatego szacuje, że jego zbiory wyniosły 2,2 mln t, a więc były o ok. 16 proc. mniejsze niż przed rokiem. Zbiory zbóż podstawowych z mieszankami zbożowymi GUS ocenił na 24 mln t, o 14 proc. niżej w porównaniu z ub.r. Mimo to, zdaniem prezesa Kacperczyka, szacunek ten jest najprawdopodobniej zawyżony. – Myślę, że GUS sam nie był do końca przekonany do tych danych, dlatego zaczął rozsyłać ankiety i zbierać informacje od rolników, żeby je doprecyzować – uważa. Od 10 do 22 sierpnia na terenie całej Polski GUS miał przeprowadzić badanie statyczne dotyczące plonów zbóż oraz rzepaku. Jednak, kiedy zamykaliśmy ten numer „Przedsiębiorcy Rolnego” jego wyniki nie były jeszcze dostępne.

Potrącenia za jakość

Inna kwestia, to jakość ziarna z tegorocznych zbiorów, które ze względu na niedobór opadów w okresie jego nalewania jest drobniejsze i słabiej wyrównane. Jak zauważa Kacperczyk, w przypadku niektórych partii występuje też problem ze zbyt niską gęstością w stanie zsypnym oraz z liczbą opadania, na którą miały wpływ występujące w czasie żniw opady deszczu. Prezes PZPRZ wskazuje, że związek dostaje w tym roku sporo zgłoszeń od rozżalonych rolników, którzy podkreślają, że mimo suszy, a więc zaistnienia siły wyższej, firmy skupowe bardzo restrykcyjnie podchodzą do parametrów jakościowych surowca. Znacznie obniżają wypłacane rolnikom kwoty, np. ze względu na niską liczbę opadania, podczas gdy wcześniej nie badały tego parametru u niektórych gatunków. – W najgorszej sytuacji są rolnicy, którzy chcąc iść z duchem czasu podpisali wiosną umowy handlowe. Nie dość, że zawarte w nich warunki cenowe są gorsze od obowiązujących obecnie na rynku, to jeszcze potrąca się im nawet do 100 złotych na tonie za słabszą jakość ziarna. Firmy skupowe są bezlitosne, ponieważ w ogóle nie biorą pod uwagę zaistnienia siły wyższej – podkreśla Kacperczyk.

Zdaniem PZPRZ, należy to zmienić, wprowadzając zamiast umów handlowych umowy kontraktacyjne, w których można by było zawrzeć takie pojęcia, jak „siła wyższa” czy „wystąpienie klęski”, co ukróciłoby praktykę „karania” rolnika za niekorzystną aurę. Pod koniec sierpnia związek zwrócił się w tej sprawie do ministra rolnictwa, by przy okazji prac nad wzorem umowy kontraktacyjnej dotyczącej sektora owoców i warzyw resort przyjrzał się również problemom producentów zbóż, których pozycja negocjacyjna względem firm skupowych jest zbyt słaba.

Więcej niż przed rokiem

Wiosną, a więc w okresie podpisywania umów handlowych, ceny zbóż rzeczywiście były niższe w stosunku do obecnych. Na przykład, według danych ministerstwa rolnictwa, w kwietniu średnia miesięczna cena netto pszenicy konsumpcyjnej wynosiła 677 zł/t, w lipcu 711 zł/t, natomiast 19 sierpnia już 780 zł/t. Zdecydowany wzrost cen zbóż zarówno konsumpcyjnych, jak i paszowych notowany był od końca lipca, co zbiegło się z informacją o znaczącej korekcie w dół światowych prognoz zbiorów zbóż względem przewidywań z czerwca lub z początku lipca, na skutek występującej w niektórych rejonach świata suszy (w tym w Europie). To sprawiło, że w sierpniu ceny zbóż notowały wyższy poziom niż w tym samym okresie zeszłego roku. 19 sierpnia za pszenicę konsumpcyjną płacono przeciętnie o 142 zł/t netto więcej niż rok wcześniej, za pszenicę paszową o 144 zł/t więcej (789 zł/t), za żyto konsumpcyjne o 111 zł/t więcej (652 zł/t), a za żyto paszowe aż o 188 zł/t więcej (695 zł/t). Wyższa o 125 zł/t w stosunku do zeszłego roku była w tym czasie także cena za jęczmień konsumpcyjny (666 zł/t), za jęczmień paszowy o 161 zł/t (731 zł/t), za pszenżyto paszowe o 147 zł/t (713 zł/t), a za owies paszowy o 58 zł/t (536 zł/t). Podane wartości, to średnie.

W rzeczywistości ceny poszczególnych gatunków zbóż zawierały się w dosyć szerokich przedziałach i były zróżnicowane regionalnie, co nie zmienia faktu, że były wyższe od ubiegłorocznych. Wzrost względem ub.r. zanotowały także ceny rzepaku, choć nie był on tak spektakularny jak w przypadku zbóż. Ministerstwo rolnictwa podaje, że 19 sierpnia średnia cena skupu rzepaku wynosiła 1613 zł/t netto, podczas gdy rok wcześniej 1575 zł/t. Przy czym, tak jak w przypadku zbóż, rozpiętość cenowa skupu rzepaku była znacząca, co pokazują dane Krajowego Zrzeszenia Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych, które codziennie począwszy od 9 lipca zbiera informacje o cenach rzepaku od 20 podmiotów skupowych z całej Polski. Wynika z nich, że 19 sierpnia firmy oferowały za rzepak od 1450 do 1650 zł/t netto. Niestety, w kolejnych dniach nastąpił spadek cen rzepaku. 24 sierpnia płacono za niego od 1450 zł do 1600 zł/t netto. Podane ceny dotyczą rzepaku o 9-procentowej wilgotności oraz zawartości zanieczyszczeń na poziomie 2-proc. Takich cen rzepaku należało się jednak spodziewać. Pomimo mniejszych zbiorów w Unii Europejskiej, w tym w Polsce, na świecie zapowiada się komfortowy bilans oleistych. Prognozowane są chociażby rekordowe zbiory konkurencyjnej dla rzepaku soi.

Nieco gorzej zapowiada się za to bilans dla zbóż, szczególnie dla pszenicy. W raporcie z 23 sierpnia Międzynarodowa Rada Zbożowa obniżyła prognozę jej zbiorów względem lipca o 5 mln t (do 716 mln t). W porównaniu z zeszłym rokiem spadek ma wynieść 42 mln t, w tym o 30,3 mln t mniej mają zebrać najwięksi światowi eksporterzy pszenicy. Jednocześnie rada zakłada, że zużycie tego zboża będzie zbliżone do poziomu z ubiegłego sezonu (734 mln t), przez co na koniec obecnego zapasy mogą zmaleć do 248 mln t (o 18 mln t), ale nadal będą stosunkowo wysokie. Największy spadek zbiorów pszenicy względem ub.r. przewiduje się w Rosji (prawie o 18 mln t) oraz w UE (o 15,4 mln t). W naszym regionie będzie więc dużo mniej tego ziarna, co powinno oddziaływać na wzrost cen.

Cały tekst można przeczytać we wrześniowym numerze miesięcznika „Przedsiębiorca Rolny”

Alicja Siuda
Fot. Jarosław Pruss



Komentarze
Dodaj komentarz
 
© 2013 copyright APRA, wszelkie prawa zastrzeżone | Polityka prywatności | Regulamin | Regulamin prenumerat