Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:

Rolnik DzierżawcaNowoczesna UprawaRolniczy Przegląd TechnicznyHoduj z głową bydłoHoduj z głową świnie


Sonda
Jak oceniasz sześć miesięcy działalności Jana K. Ardanowskiego na stanowisku ministra rolnictwa?
 
Dobrze
Źle
Nie mam zdania


Artykuł z numeru: 1/2019

Zmalała podaż, wzrosły ceny


W obecnym sezonie ceny zbóż są znacznie wyższe niż przed rokiem, jednak zdaniem Polskiego Związku Producentów Roślin Zbożowych, nie do końca rekompensują straty spowodowane przez suszę. Na bilans zysków i strat niekorzystnie wpływają także rosnące ceny środków do produkcji rolnej.

12 grudnia PZPRZ zorganizował w Instytucie Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej – PIB w Warszawie konferencję, podczas której przedstawiciele organizacji podsumowali dotychczasową sytuację na rynku zbóż. Takie spotkanie, to już coroczna tradycja.

Stopnieją zapasy

O tym, że ubiegły sezon uprawowy nie należał do najłatwiejszych, głównie ze względu na niedobór opadów, nie trzeba nikogo przekonywać. Przełożyło się to na spadek plonów i zbiorów zbóż w kraju. Według przedwynikowego szacunku głównych ziemiopłodów rolnych i ogrodniczych Głównego Urzędu Statystycznego z 28 września, plony zbóż ozimych były mniejsze o ok. 18 proc., a jarych o ok. 21 proc. niż rok wcześniej. Spowodowało to 16-procentowy spadek zbiorów zbóż ogółem (do 26,7 mln t), mimo że powierzchnia ich zasiewów była większa o 300 tys. ha w porównaniu z 2017 r. i wyniosła 7,9 mln ha.

Wiesław Łopaciuk z IERiGŻ-PIB zwrócił uwagę, że po uwzględnieniu zapasów początkowych w obecnym sezonie krajowa podaż zbóż (zapasy + zbiory) zmalała o 9 proc. względem poprzedniego. – Jednocześnie prognozujemy wzrost ich zużycia o 1-2 procent, do 28,1 miliona ton. Głównie z powodu wzrostu zużycia paszowego – mówił. W efekcie zapasy zbóż na koniec tego sezonu mają zmaleć o 38 proc. (z prawie 6,5 do 4 mln t), pomimo znaczącego ograniczenia eksportu (o 32 proc., tj. do 3,3 mln t).

Zapasy zbóż stopnieją nie tylko w Polsce, również na świecie, z 618 do 560 mln t. – Co istotniejsze, znacząco, bo o ponad 20 procent zmaleją one u największych eksporterów – ze 178 do 141 milionów ton – podkreślał Łopaciuk. Będzie to drugi z rzędu sezon, w którym świat zanotuje spadek zapasów. To efekt mniejszych o 1,1 proc. zbiorów (o 24 mln t), przy jednoczesnym wzroście zużycia o blisko 1,5 proc. (o 31 mln t).

Jak zauważył Łopaciuk, sytuacja na rynku pszenicy konsumpcyjnej oraz zbóż paszowych trochę się różni. W przypadku pszenicy bardzo znacząco, bo o 5 proc. zmalały zbiory (z 767 do 729 mln t), ale jej bardzo wysokie zapasy początkowe (273 mln t) spowodowały, że podaż skurczyła się tylko o 0,9 proc. Jednak przy prognozowanym niezmienionym poziomie zużycia to wystarczy, by na koniec tego sezonu zapasy pszenicy zmalały o 11 mln t (do 262 mln t).

Natomiast światowe zbiory zbóż paszowych nie tylko nie zmalały, ale nawet wzrosły (o 1 proc.). – Niski stan zapasów początkowych spowodował jednak, że podaż zbóż paszowych zmniejszyła się o jeden procent, co przy wzrośnie zużycia o ponad dwa procent, przełoży się na dosyć duży spadek zapasów – wyjaśniał przedstawiciel IERiGŻ-PIB.

Dynamika maleje

Redukcja zbiorów i prognozowany spadek światowych zapasów zbóż na koniec tego sezonu, wpłynęły na wzrost cen zbóż na świecie, w tym także w Polsce. Powołując się na średnie ważone ceny poszczególnych gatunków zbóż w okresie od lipca do października, obliczone na podstawie danych meldunkowych GUS, Łopaciuk wskazał, że były one wyższe w stosunku do tego samego okresu zeszłego roku o 13-17 proc. Według ostatniej miesięcznej informacji GUS o cenach płodów rolnych, w listopadzie 2018 r. za zboża płacono średnio o 17-30 proc. więcej niż rok wcześniej, w zależności od gatunku. Niewiele zmieniło się w grudniu. Z danych Zintegrowanego Systemu Rolniczej Informacji Rynkowej wynika, że w pierwszej dekadzie zeszłego miesiąca ceny większości zbóż były wyższe o ponad 20 proc. niż rok wcześniej, a żyta paszowego nawet o 28 proc. Wyjątek stanowiła kukurydza, która była droższa „tylko” o 19,9 proc. oraz jęczmień browarniany, za który płacono ok. 15 proc. więcej. – To obrazuje sytuację na rynku. Znacznie niższą podaż, przy utrzymującym się popycie. Aczkolwiek, analizując dane wydaje się, że w ostatnich tygodniach dynamika wzrostu cen maleje – mówił Łopaciuk.

Efekty było widać już w drugiej dekadzie grudnia, kiedy ceny większości gatunków zbóż, oprócz owsa, jęczmienia paszowego oraz pszenicy konsumpcyjnej zanotowały niewielki (od 0,1 do 1,9 proc.) spadek względem pierwszej dekady grudnia. I tak, za pszenicę konsumpcyjną przedsiębiorstwa płaciły średnio 833 zł/t netto, za paszową – 834 zł/t, za żyto konsumpcyjne – 715 zł/t, za paszowe – 711 zł/t, za jęczmień konsumpcyjny – 801 zł/t, za paszowy – 822 zł/t, a za browarniany 805 zł/t. Za owies konsumpcyjny – 771 zł/t, za paszowy - 782 zł/t, za pszenżyto – 772 zł/t netto, natomiast za kukurydzę paszową 715 zł/t.

Łopaciuk prognozuje, że w czerwcu tego roku cena pszenicy ogółem będzie kształtowała się na poziomie 800-870 zł/t, w tym pszenicy konsumpcyjnej między 810 a 890 zł/t, natomiast żyta między 710 a 780 zł/t. Nadal byłaby więc wyższa niż rok wcześniej – pszenicy o 15-28 proc., a żyta o 22-34 proc. – Zdaję sobie sprawę, że są to dosyć szerokie przedziały cenowe, ale węższych nie podejmuję się prognozować – wskazywał ekspert IERiGŻ-PIB. Jego zdaniem, we wrześniu tego roku cena pszenicy zmaleje i będzie wynosiła między 95 a 105 proc. ceny z września ub.r. (740-810 zł/t), natomiast żyta kształtować się będzie między 92 a 100 proc. (620-680 zł/t).

Sprzedaż przez platformę

- Ceny zbóż są wyższe, ale wzrost ten nie do końca rekompensuje straty spowodowane suszą – stwierdził Stanisław Kacperczyk, prezes Polskiego Związku Producentów Roślin Zbożowych. Zwrócił przy tym uwagę na rosnące ceny środków do produkcji rolnej, które podnoszą koszty gospodarstw. – Ceny nawozów wzrosły o 200-400 złotych za tonę – wskazywał. Oprócz rosnących kosztów, producentów zbóż nadal niepokoi niekontrolowany, ich zdaniem, import ziarna z Ukrainy. Dlatego apelowali o uszczelnienie granic poprzez zwiększenie liczby pobieranych próbek na granicy, szczególnie pod kątem GMO (w kukurydzy) oraz obecności pozostałości środków ochrony roślin, których nie można już stosować w UE. – Wiem, że nie unikniemy wymiany handlowej, chodzi jednak o to, by import ziarna z Ukrainy nie destabilizował naszego rynku – wskazywał Kacperczyk podkreślając, że najbardziej odczuwają to rolnicy z południowo-wschodniej części kraju. Na wsparcie UE w ograniczaniu eksportu ziarna z Ukrainy do Polski raczej nie możemy liczyć, na co zwrócił uwagę Marian Sikora, przewodniczący rady Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych, a obecnie także wiceprzewodniczący Copa. – Umowa handlowa między Unią a Ukrainą była jedyną, która nie podlegała negocjacjom w Copa, pomimo naszych interwencji. Uznano ją za pomoc dla Ukrainy – wskazywał. – Nie mamy poparcia w Unii w sprawie naszego sąsiada zza wschodniej granicy, ponieważ kraje europejskie obawiają się, że jeśli zboże nie wjedzie do Polski, to poprzez port w Odessie zostanie wysłane do krajów afrykańskich i arabskich, gdzie rynki zbytu mają Francja, Hiszpania oraz Włochy – dodał Sikora. – Musimy sami się bronić – skwitował.

Jak? Prezes Kacperczyk podkreślał, że niezbędna jest rozbudowa infrastruktury portowej, która umożliwiałaby nam eksport nadwyżki ziarna. Jego zdaniem, to niezbędna inwestycja także z punktu widzenia pomysłu utworzenia platformy sprzedażowej, nad czym pracuje obecnie IERiGŻ-PIB, Instytut Biotechnologii Przemysłu Rolno-Spożywczego oraz Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa – lider konsorcjum. Będzie to elektroniczna giełda, za pomocą której rolnicy, grupy producenckie oraz podmioty z sektora rolno-spożywczego będą miały możliwość zawierania kontraktów i sprzedaży towarów. – W pierwszej połowie 2020 roku użytkownicy platformy będą mogli dokonywać transakcji spot. Trwają ustalenia, co na początku będzie ich przedmiotem, ale najprawdopodobniej zboża – informował Marian Borek z Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. – W kolejnym etapie celem będą także kontrakty terminowe – dodał. Projekt ma za zadanie m.in. skrócić łańcuch pośredników na linii rolnik – konsument i przyśpieszyć sprzedaż. Jego realizacja została dofinansowana przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju kwotą 11 mln zł.

Cały tekst można przeczytać w styczniowym numerze miesięcznika „Przedsiębiorca Rolny”

Alicja Siuda
Fot. Tytus Żmijewski



Komentarze
Dodaj komentarz
 
© 2013 copyright APRA, wszelkie prawa zastrzeżone | Polityka prywatności | Regulamin | Regulamin prenumerat