Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:

Rolnik DzierżawcaNowoczesna UprawaRolniczy Przegląd TechnicznyHoduj z głową bydłoHoduj z głową świnie


Sonda
Czy uważasz, że w Polsce powinien obowiązywać zakaz hodowli zwierząt futerkowych i zakaz uboju rytualnego (poza potrzebami krajowych wspólnot religijnych)?
 
Tak
Nie
Nie mam zdania


Artykuł z numeru: 8/2020

Wymienili klatki, teraz muszą je wyrzucić


137 firm w Polsce zadeklarowało w ubiegłym roku, że najpóźniej do 2025 r. wycofa ze swojej oferty jaja produkowane w systemie klatkowym – wynika z najnowszego raportu przedstawionego przez organizację „Otwarte klatki”. Co na to producenci jajek?

Jak wskazują autorzy raportu, ograniczanie produkcji jaj z chowu klatkowego na rzecz systemów alternatywnych (chów ściółkowy, na wolnym wybiegu, ekologiczny), to już nie tylko trend europejski, ale ogólnoświatowy. Nie ukrywają też, że ich ambicją jest doprowadzenie do całkowitego zakazu chowu klatkowego. Podkreślają, że we wrześniu 2019 r. sukcesem zakończyło się zbieranie podpisów pod Europejską Inicjatywą Obywatelską „Koniec Epoki Klatkowej”, której celem jest wprowadzenie całkowitego zakazu stosowania klatek w hodowli zwierząt gospodarskich na terenie Unii Europejskiej, w tym klatek dla kur niosek. Zebrano aż 1,5 mln podpisów, co utorowało drogę do rozpatrzenia inicjatywy przez Komisję Europejską i Parlament Europejski. W skali światowej dużą rolę w działaniach na rzecz likwidacji chowu klatkowego spełnia koalicja Open Wing Alliance, która skupia obecnie 80 organizacji prozwierzęcych i cały czas się rozwija.

Klatki wiodą prym

Produkcja jaj w systemie klatkowym jest obecnie dominującym w Polsce kierunkiem, o czym świadczą dane Głównego Inspektoratu Weterynarii. A wynika z nich, że w lutym tego roku w chowie klatkowym utrzymywanych było ponad 40,7 mln kur niosek. W chowie ściółkowym ponad 6,2 mln, w chowie wolnowybiegowym prawie 1,9 mln kur niosek, natomiast w chowie ekologicznym 395,8 tys. W ciągu ostatnich kilku lat zaszły jednak pewne zmiany, ponieważ w stosunku do 2014 r. udział kur utrzymywanych w systemie klatkowym obniżył się o niemal 5 pp (z 87,4 proc. do 82,7 proc.). Co ciekawe, w tym czasie rosła liczebność kur niosek w każdym ze wspomnianych systemów chowu, ale skala przyrostu znacząco się różniła między systemem klatkowym a systemami alternatywnymi. Liczebność kur niosek utrzymywanych w klatkach wzrosła o 21 proc., w chowie ściółkowym o 61 proc., w wolnowybiegowym o 115 proc., a w chowie ekologicznym aż o 361 proc. Autorzy raportu wskazują, że niestety nie ma oficjalnych danych dotyczących ilości jaj wyprodukowanych w konkretnym typie chowu. Według KE, jaja z chowu klatkowego odpowiadały w 2018 r. za 87 proc. (w 2015 r. za 89 proc.) podaży jaj konsumpcyjnych w Polsce, podczas gdy w UE stanowią ok. 53 proc. podaży.

Brakuje dialogu?

Struktura utrzymania kur ulega więc stopniowym zmianom. Autorzy raportu sugerują jednak, że następują one zbyt wolno, a problem tkwi m.in. w braku efektywnego dialogu między branżą HoReCa a producentami jaj, bowiem sami konsumenci chcą zmian. Wśród pierwszej i drugiej grupy ekolodzy przeprowadzili ankiety. Odbiorcy jaj (odpowiedziało 40 proc. spośród 119 firm) wskazali, że główną przeszkodą w wycofywaniu jaj z chowu klatkowego jest opieszałość producentów we wdrażaniu zmian w systemach chowu kur niosek, która prowadzi do niewystarczającej ilości jaj z hodowli alternatywnych na rynku oraz ich wysokiej ceny. Producenci jaj z kolei (odpowiedziało 12 spośród 30 największych producentów w Polsce) podkreślali konieczność jak najszybszego komunikowania przez odbiorców planowanych zmian w zapotrzebowaniu na jaja, by mogli sprostać wymaganiom. Zdecydowana większość spośród udzielających odpowiedzi (83,4 proc.) zauważyła wzrost zainteresowania jajami z chowu alternatywnego w minionym roku, a ponad połowa (66,6 proc.) planuje wdrożyć zmiany w systemie chowu i przeprowadzić inwestycje w 2020 r. lub zrobiła to już w minionym roku. Zmiany te są bez wątpienia odpowiedzią na rosnący popyt na jaja z hodowli alternatywnych, ale autorzy raportu podkreślają, że dialog między producentami jajek oraz ich odbiorcami powinien być bardziej intensywny. „Ważne jest, by firmy jak najszybciej podejmowały rozmowy z producentami i komunikowały swoje plany, czy obawy już teraz, dając dostawcom wyraźny bodziec do przyspieszenia i wprowadzenia niezbędnych zmian w produkcji” – czytamy w raporcie.

Złożyli deklaracje

Wywieraniu presji na producentów ma służyć także zachęcanie coraz większej liczby firm odbierających jajka do złożenia deklaracji dotyczących wycofania jaj klatkowych. Zgodnie z danymi Chicken Watch z lutego br., na świecie taką deklarację złożyło już ponad 1800 firm z różnych branż (catering, hotele, producenci żywności, restauracje, sieci sklepów spożywczych, hurtownie, producenci jaj i produktów jajecznych). 81 z przyjętych deklaracji to polityki globalne, obejmujące wszystkie lokalizacje danej firmy. Jak dotąd, najwięcej zobowiązań do rezygnacji z jaj klatkowych złożyły firmy z Ameryki Północnej i Europy, a najmniej z Afryki i Azji. W pierwszej szóstce państw pod względem liczby deklaracji znajdują się: Stany Zjednoczone, Niemcy, Brazylia, Francja, Polska oraz Kanada (w każdym po ponad 100 deklaracji).

W Polsce do końca 2019 r. aż 137 firm ogłosiło, że najpóźniej do 2025 r. wycofa jaja z chowu klatkowego ze swojej oferty. Wśród nich jest 51 producentów żywności (w tym dań gotowych, majonezów i piekarni), 34 sklepy, sieci handlowe i hurtowe, 36 restauracji, sieci restauracyjnych, kawiarni i firm cateringowych oraz 16 hoteli i sieci hotelarskich. W zależności od branży i zakresu, w jakim firmy te wykorzystują jajka, deklarują one wycofanie świeżych jaj marek własnych, świeżych jaj innych producentów, jaj przetworzonych (proszek czy masa jajeczna) oraz jajek będących składnikiem dań czy produktów (produkcji własnej lub będących w ich ofercie).

Raport zawiera szczegółowe wyniki ankiety przeprowadzonej wśród firm, które zadeklarowały wycofanie jaj z chowu klatkowego i zdecydowały się wziąć w niej udział (47 spośród 119), wymienia je z nazwy, wskazuje do kiedy zobowiązały się wycofać jaja, w jakim zakresie, jak również to, czy deklaracja firmy jest transparentna i opublikowana na stronie internetowej. Wymienia też z nazwy firmy, które nie udzieliły odpowiedzi na ankietę oraz te których deklaracje są nieprzejrzyste i nie ma ich w internecie. Cały raport dostępny jest pod adresem otwarteklatki.pl.

Zmiany tak, ale z rozwagą

Co na to producenci jajek? Zapytaliśmy o to kilka organizacji skupiających producentów drobiu w Polsce, ale większość z nich wskazała, że najbardziej kompetentną w temacie jajek jest Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz w Poznaniu (KIPDiP). – Od pewnego czasu widzimy nasilające się trendy konsumenckie wspierane przez organizacje ekologiczne, które w pewnym stopniu determinują zmiany zachodzące na rynku jaj w skali globalnej – przyznaje Katarzyna Gawrońska, dyrektor biura KIPDiP. – Jednak mimo presji wywieranej przez ekologów, z wykorzystaniem przedstawicieli handlu nowoczesnego, uważamy, że ostateczne słowo należy do konsumentów. To konsument powinien mieć wybór, z jakiego chowu chce kupić jajko. Producenci reagują na sygnały z rynku i stopniowo zwiększają udział w sprzedaży detalicznej jaj innych niż klatkowe – podkreśla dyrektor Gawrońska. – Dla wielu stało się oczywiste, że częściowe zmiany są nie do uniknięcia w zderzeniu z trendem konsumenckim i trudnym jeszcze do określenia popytem na jaja nieklatkowe. Dlatego część z nich podjęła decyzję o dywersyfikacji ryzyka w prowadzonej działalności i od przełomowego 2016 roku ruszyła w pogoń za nową wizją rynku jajecznego, by nie zostać w tyle za konkurencją. Mniejsi i średni producenci mogli dokonać zmian impulsywnie i na tym poprzestać. Większe grupy być może zrealizowały część inwestycji, a ewentualne kolejne kroki mają zaplanowane na przyszłe lata. Spekulujemy, że duzi producenci jaj, którzy wdrożyli politykę zmiany systemu chowu kur niosek w perspektywie długoterminowej, poczekają aż rynek zweryfikuje aktualny popyt i premię uzyskiwaną za jaja alternatywne przy obecnym poziomie podaży jaj tych kategorii. Za jakiś czas może się okazać, że producenci będą kontynuować inwestycje w kurniki alternatywne, ale jest też możliwe, że zawieszą te zmiany, bo cena jaj alternatywnych będzie za niska, a popyt na nie nie będzie rósł adekwatnie do wskaźników podażowych. Inna kwestia to możliwości finansowe producentów – przyznaje dyrektor KIPDiP.

Cały tekst można przeczytać w sierpniowym numerze miesięcznika „Przedsiębiorca Rolny”

Alicja Siuda
Fot. Tytus Żmijewski



Komentarze
Dodaj komentarz