Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:

Rolnik DzierżawcaNowoczesna UprawaRolniczy Przegląd TechnicznyHoduj z głową bydłoHoduj z głową świnie


Sonda
Czy w związku z falą podwyżek cen obawiasz się o przyszłość swojego gospodaratwa?
 
Tak. Coraz bardziej
Nie. Sytuacja jest stabilna
Trudno powiedzieć, trzeba poczekać
Nie mam zdania


Artykuł z numeru: 9/2021

Obserwuje, mierzy, waży

 
 
Gwidon Bembnista, właściciel 330-hektarowego gospodarstwa w Małocinie pod Nakłem nad Notecią stawia na postęp genetyczny. Do uprawy co roku wybiera nowe, najlepiej rokujące w woj. kujawsko-pomorskim i sprawdzone przez siebie odmiany pszenicy ozimej, jęczmienia ozimego, buraków cukrowych, rzepaku ozimego i kukurydzy.
 
Rolnik prowadzi gospodarstwo z żoną Renatą, synem Alfredem i synową Iloną. Wszystko wskazuje na to, że syn przejmie po nim grunty. Zainteresowani pracą na roli są również jego pięcioletni wnuk Staś i młodsza wnuczka Anastazja. – To będzie już ósme pokolenie naszej rodziny gospodarujące w Małocinie – mówi z dumą Gwidon Bembnista. – Ja jestem szóstym, więc rolnictwo mam we krwi.
Przed II wojną światową gospodarstwo obejmowało 80 ha. Po wojnie trzeba było je podzielić. Ojcu rolnika przypadła niewielka część, lecz szybko dokupił w sąsiedztwie małe gospodarstwo i przez 30 lat uprawiał 22 ha. – W zasadzie gospodarstwem zajmowała się moja mama, która lepiej niż ojciec znała się na rolnictwie – przyznaje pan Gwidon. – Cała wioska od niej się uczyła. Ja też. Od dziecka zajmowałem się gospodarką – mówi i dodaje, że pierwszy w Polsce kombajn zbożowy Bizon do prywatnego użytkowania kupili właśnie jego rodzice.
W latach 90., po przejęciu ojcowizny, rolnik wykorzystał to, że ofert sprzedaży ziemi pojawiło się dużo, a ceny były dość niskie. Kupił więc kolejno siedem kilkunastohektarowych gospodarstw leżących w najbliższej okolicy i wystawionych na sprzedaż. – Nie inwestowaliśmy z żoną w dom, tylko w ziemię i w magazyny – wspomina. Wtedy, trzy dekady temu, zrezygnował z hodowli owiec i wyspecjalizował się w produkcji roślinnej. Teraz uprawia 270 ha własnych i 60 ha dzierżawionych od prywatnych właścicieli.
 
Z orką i bez orki
Na gruntach głównie III klasy (tylko 15 ha to klasa V) rolnik uprawia pszenicę ozimą, która z jęczmieniem ozimym, wysiewanym po to, żeby rozłożyć żniwa w czasie, zajmuje ponad 100 ha. Na ok. 100 ha rosną buraki cukrowe uprawiane dla Cukrowni w Nakle n. Notecią należącej do KSC, od której gospodarstwo oddalone jest tylko o 7 km. Na 70 ha uprawia rzepak ozimy, a resztę areału (ok. 20-30 ha) zajmuje kukurydza na ziarno, które po dosuszeniu do 14 proc. wilgotności w pobliskiej suszarni w Witosławiu sprzedaje na paszę firmie Drobex w Solcu Kujawskim. Płodozmian w gospodarstwie w Małocinie to typowa czteropolówka: na polu po burakach przychodzi pszenica, po niej rzepak, następnie znów pszenica i po niej buraki. Tylko na słabszych polach w płodozmianie zamiast buraków czy rzepaku pojawia się kukurydza.
Farmer podkreśla, że główną uprawą są dla niego buraki cukrowe. – Tak jest od lat – mówi. – Mój dziadek Antoni miał nawet na swoim polu bocznicę kolejki, którą transportowano buraki do cukrowni. Ładowało się buraki do wagonów prosto z pola.
W gospodarstwie są wszystkie maszyny do uprawy tego gatunku: siewnik, opryskiwacz, agregat uprawowy i rozsiewacz nawozów. Zresztą cały park maszynowy robi wrażenie – w gospodarstwie są ciągniki marki John Deere i Zetor, maszyny starsze (np. 15-letni kombajn Deutz Fahr) i nowe (np. opryskiwacz Rau, kultywator ścierniskowy Kuhn Cultimer do uprawy bezorkowej czy siewnik talerzowy z broną aktywną Amazone). Ale też dwa pługi, mimo że od 15 lat rolnik uprawia większość pól bezorkowo (w trzech przejazdach: uprawa, siew i nawożenie). Agregaty do uprawy bezorkowej wjeżdżają na pola po zbiorach rzepaku i buraków. Tylko po zbiorze kukurydzy resztki roślinne są mulczowane, wylewana jest na nie gnojowica, a następnie rolnik wszystko przyoruje. – W ten sposób zwiększam zawartość próchnicy w glebie – tłumaczy. – Sam nie mam produkcji zwierzęcej, obornik i gnojowicę dostaję od sąsiada, właściciela dużego stada bydła mlecznego. Jemu z kolei dostarczam słomę na ściółkę, na której trzyma cielęta.
 
Tysiące poletek
W produkcji roślinnej farmer stawia na postęp genetyczny. – Przede wszystkim na kwalifikowany materiał siewny. Uprawiam też głównie nowe odmiany, bo starsze się wyradzają, są mniej odporne na choroby, wymagają więcej zabiegów ochronnych – twierdzi.
Rolnik od kilkunastu lat wspólnie z firmą nasienną IGP Polska oraz (od tego roku) z Polskim Cukrem zakłada na swoich polach poletka doświadczalne. Na 10 ha ma 2,5 tys. poletek z różnymi odmianami pszenicy ozimej, jęczmienia ozimego, pszenżyta, rzepaku ozimego i buraków cukrowych (tych ok. 30 odmian). – Cały rok przy tych poletkach chodzę, obserwuję, liczę kłosy, mierzę, ważę – mówi. Firma IGP na swoich poletkach przeprowadza zbiór małymi kombajnami, które określają większość parametrów ziarna.
Te odmiany, które najlepiej sprawdzą się na poletkach, trafiają w kolejnym roku na pola produkcyjne. Źródłem wiedzy są dla rolnika także Listy Zalecanych Odmian w poszczególnych województwach, wydawane przez Centralny Ośrodek Badania Odmian Roślin Uprawnych w Słupi Wielkiej. Po to, żeby innym rolnikom umożliwić ocenienie odmian rzepaku, zbóż czy buraków Gwidon Bembnista wiosną i jesienią organizuje dla nich w swoim gospodarstwie spotkania polowe. Corocznie przyjeżdża na nie do Małocina ok. 100 osób.
Natomiast na polach produkcyjnych sieję trzy, cztery odmiany każdego gatunku – wyjaśnia. – Są to nie tylko odmiany IGP, chociaż tych jest 70-80 procent, ale też innych firm nasiennych.Wolę odmiany populacyjne od heterozyjnych, ponieważ te pierwsze lepiej znoszą suszę, która w naszych rejonach nie jest rzadkością. A odmiany mieszańcowe plonują doskonale pod warunkiem, że mają pod dostatkiem wody. W lata suche ich plony są gorsze niż odmian populacyjnych.
Na polach gospodarstwa w Małocinie rośnie odmiana pszenicy ozimej Apostel (zarejestrowana w 2017 r.). Rolnik chwali ją za wysokie plony, grube ziarno, odporność na choroby i tolerancję na wiosenną suszę. Na słabszych glebach, pod lasem, skąd mogą wychodzić na pola dziki, rośnie oścista odmiana pszenicy ozimej Foxx (w badaniach COBORU w 2020 r. dała ponad 13 t/ha). Gospodarz jest też zadowolony z odmiany Moschus (zarejestrowana w 2019 r.) o wysokiej zawartości białka, glutenu, dobrej gęstości i wyrównaniu ziarna. Odmiana ta wykazuje wysoką odporność na mączniaka, rdzę żółtą, septoriozę liści czy fuzariozę kłosów.
Chociaż na polach zobaczymy głównie odmiany populacyjne, rośnie tu też mieszańcowa odmiana rzepaku ozimego Tatiana, wysiewana przed 15 sierpnia w systemie orkowym. To odmiana wczesnokwitnąca o dobrej gospodarce wodnej, przydatna do uprawy pasowej. Wczesny siew jest dobry także dla odmiany Harvey, przeznaczonej na gleby mozaikowate. W tym roku na poletkach można też było zobaczyć odmianę Broadway, szczególnie przydatną na gleby mozaikowe, o wczesnym terminie kwitnienia, a także odmianę Elevation o łuszczynach o 20 proc. dłuższych niż średnio u pozostałych odmian.
 
 
Cały tekst można przeczytać w wydaniu miesięcznika „Przedsiębiorca Rolny” nr 9-2021.
 
 
 
Małgorzata Felińska
Fot. Jarosław Pruss


Komentarze
Dodaj komentarz