Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:

Rolnik DzierżawcaNowoczesna UprawaRolniczy Przegląd TechnicznyHoduj z głową bydłoHoduj z głową świnie


Sonda
Czy w związku z falą podwyżek cen obawiasz się o przyszłość swojego gospodaratwa?
 
Tak. Coraz bardziej
Nie. Sytuacja jest stabilna
Trudno powiedzieć, trzeba poczekać
Nie mam zdania


Artykuł z numeru: 10/2021

Mimo braku zaleceń bywają dobrodziejstwem


Późne zabiegi można rozpatrywać w dwóch aspektach. Pod względem kalendarzowym oraz faz rozwojowych roślin uprawnych. Przeważnie terminy te nakładają się.
 
Na ogół późne terminy odchwaszczania nie są polecane. Wszelkie opóźnienia związane są z wydłużonym okresem konkurencji chwastów. Jednak w dużych gospodarstwach bywają wymuszone ze względów organizacyjnych. Powodem ich wykonywania mogą być wcześniejsze niesprzyjające warunki pogodowe. Czasami zawodzi sprzęt, a czasami opóźniona dostawa środków ochrony roślin.
 
Co wyznacza granice?
Jednym z elementów wyznaczających terminową granicę zabiegu jest faza rozwojowa roślin. Jednak nie jest to reguła. Zgodnie z treścią niektórych etykiet, zabieg w zbożach można wykonać do końca wegetacji, a więc przeszkodą nie jest faza wzrostu. Inne terminy pozwalają na wykonanie zabiegu np. w pełni krzewienia lub w fazie końca krzewienia. Wiele zbóż, zwłaszcza najwcześniej sianych, w korzystnych warunkach klimatycznych fazę końca krzewienia osiąga przed wejściem w okres zimowania.
Termin „do końca wegetacji” nie oznacza jednak wykonywania zabiegów na „ostatnią minutę”. Niestety, tylko w nielicznych etykietach jest zamieszczona uwaga, że po wykonaniu zabiegu, powinien nastąpić mniej więcej dwutygodniowy okres z warunkami atmosferycznymi pozwalającymi na rozwój roślin. W tym czasie mogą one zregenerować się.
 
Chłodno, zimniej, przymrozki
Optymalna temperatura do skutecznego działania zdecydowanej większości herbicydów nalistnych wynosi 10-25 0C. W temperaturze niższej środki te działają wolniej. Procesy biochemiczne w roślinie są spowolnione i tym samym substancje czynne wolniej przenikają i przemieszczają się do wrażliwych organów chwastów. Wraz z upływem czasu substancja czynna ulega rozkładowi i słabiej działa. Jednym z rozwiązań jest zwiększenie dawki, oczywiście w ramach zaleceń, które dopuszczają stosowanie herbicydów w pewnych zakresach (np. chlorotoluron, beflubutamid, diflufenikan, flufenacet, jodosulfuron oraz mieszaniny z udziałem tych substancji czynnych). Zabiegi takie należy wykonywać w sytuacjach „bez wyjścia”, ponieważ są droższe, a ponadto nieuzasadnione z punktu widzenia integrowanej ochrony roślin. Innym, lepszym rozwiązaniem jest stosowanie preparatów, które skutecznie działają w niższych temperaturach. W zbożach do takich należą wcześniej wymienione beflubutamid i chlorotoluron (działające również w niższych dawkach), a także halauksyfen metylu (jedyna syntetyczna auksyna działająca w niskich temperaturach), metsulfuron metylowy (kilka mieszanin zbiornikowych), pinoksaden (tylko zwalczanie chwastów jednoliściennych), tribenuron metylu (tylko na młode chwasty). Pewnym rozwiązaniem jest również stosowanie adiuwantów, które zwiększają przyczepność i powodują szybsze wnikanie substancji czynnej. Na rynku znajdują się adiuwanty typowo polecane do zabiegów w niskich temperaturach. Takim przykładem jest AquaFol 7C zalecany z regulatorami wzrostu (np. 2,4-D) już od temperatury 4oC.
Odrębnym zagadnieniem są przymrozki. W wielu etykietach herbicydów, zalecanych głównie do odchwaszczania zbóż, zamieszczane są ostrzeżenia, żeby ich nie stosować przed spodziewanymi przymrozkami, przed silnymi przymrozkami, po przymrozkach itp. Informacje te są mało precyzyjne. Nie wyjaśniają ile czasu przed czy po przymrozkach można wykonać zabieg, a także nie precyzują co to jest silny przymrozek. Również nie informują, czy bardziej zagrażają uszkodzeniem rośliny uprawnej, czy są przyczyną niższej skuteczności chwastobójczej. W praktyce okazuje się, że przymrozki mogą spowodować zahamowanie wzrostu rośliny uprawnej, co najczęściej objawia się żółknięciem szczytów liści, ale na ogół jest objawem przemijającym. Natomiast z pewnością spowalniają i ograniczają skuteczność chwastobójczą herbicydów.
 
Późno i bardzo wcześnie
Programy dotyczące odchwaszczania rzepaku ozimego na ogół są prezentowane w dwóch częściach. Pierwsza to przed- i powschodowe zabiegi jesienne oraz druga – korekcyjne zabiegi wiosenne. W tak przyjętym schemacie często jest pomijany jeden z terminów. Herbicydy: Barclay Propyz SC, PPZ-400 SC, Prince 400 SC, Prince Duo 400 SC, Propyzaflash SC i TurboPropyz SC (wszystkie propyzamid 400 g s.cz./l) są zalecane oprócz typowego terminu jesiennego, także podczas spoczynku wegetacyjnego, na glebę bez okrywy śnieżnej. Termin kalendarzowy obejmuje późną jesień, zimę i przedwiośnie, stąd należy go zaliczyć do późnych, ale również można go uznać za bardzo wczesny. Preparaty są zalecane w dawce 1,25-1,875 l/ha. W przypadku masowego występowania gwiazdnicy pospolitej, przetacznika bluszczykowatego, rdestówki powojowatej oraz samosiewów zbóż należy stosować dawkę najwyższą.
Propyzamid (także dwie formy użytkowe preparatu Kerb) jest substancją czynną, najlepiej działającą w przedziale temperatur 0-15oC, dlatego wszystkie zabiegi można wykonywać stosunkowo późno. Drugą substancją czynną zalecaną w rzepaku, także w niskich temperaturach jest bifenoks. Można go stosować od 4oC na rzepak, który wykształcił minimum 4 liście właściwe.
 
Cały tekst można przeczytać w wydaniu miesięcznika nr 10-2021.
 
inż. Adam Paradowski


Komentarze
Dodaj komentarz