Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:

Rolnik DzierżawcaNowoczesna UprawaRolniczy Przegląd TechnicznyHoduj z głową bydłoHoduj z głową świnie


Sonda
Jak oceniasz swoje zbiory buraków cukrowych?
 
Dobrze
Źle
Trudno powiedzieć


Aktualności

Krajobraz po nawalnicy

2017-09-03

Krajobraz po nawalnicy

W nawałnicy, która w nocy z 11 na 12 sierpnia przeszła nad pięcioma województwami (dolnośląskim, wielkopolskim, kujawsko-pomorskim, pomorskim i łódzkim) zginęło pięć osób, a ponad 50 zostało rannych. Wichura zniszczyła, według ostatnich szacunków, 8,5 tys. gospodarstw rolnych i 72 tys. ha upraw. Jak zapałki połamała drzewa na prawie 40 tys. ha. 

Budynki pozbawione dachów lub całkowicie zniszczone, ewakuowane rodziny, zwierzęta przygniecione walącymi się murami, zniszczone samochody i maszyny rolnicze, połamane pnie drzew, poprzewracane słupy energetyczne (w szczytowym momencie prądu nie miało 500 tys. osób), drogi i koryta rzek zatarasowane przewróconymi drzewami, lokalne podtopienia, niezebrane zboża i kukurydza wprasowane w ziemię, zasypane konarami i gałęziami z przydrożnych drzew, brak wody – to krajobraz po nawałnicy. Ministerstwo rolnictwa 25 sierpnia oszacowało, że szkody występują na ok. 72 tys. ha pól uprawnych, że zginęło ok. 700 świń, 24 krowy, ok. 200 gęsi i ok. 450 kg ryb.

Najbardziej poszkodowani są mieszkańcy woj. kujawsko-pomorskiego, w którym nawałnica zniszczyła pięć powiatów (38 gmin). – 80 procent, 7 tysięcy zniszczonych budynków znajduje się właśnie w naszym województwie, głównie na terenach rolniczych – informuje wojewoda kujawsko-pomorski Mikołaj Bogdanowicz. 

Bez prądu, wody i internetu

17 sierpnia w 1000-hektarowym gospodarstwie Przedsiębiorstwa Rolniczo-Handlowego w Wieszczycach (gm. Kęsowo, powiat tucholski) pracownicy przykrywali jeszcze folią dziury w dachu magazynu, zabezpieczali sklep, z którego wiatr zerwał dach, a towary z zamrażarek i lodówek trzeba było wyrzucić. Przedstawiciele PZU (ubezpiecza budynki) oraz Concordii i Warty (ubezpieczają zasiewy) szacowali straty na podwórzu i na polach, gdzie do zebrania pozostały zboża na 250 ha, kukurydza na 60 ha i łubin na 50 ha. Nawałnica wgniotła rośliny w ziemię. Rozsypała bele słomy ułożone w stogi. Na gruntach w sąsiedztwie dróg leżały powalone drzewa, konary, a gałęzie wiatr rozrzucił na znacznym obszarze pól. – Zaraz po nawałnicy usiłowaliśmy ściągać powalone drzewa z pól, ale zabronił nam tego Zarząd Dróg Wojewódzkich w Bydgoszczy, strasząc policją i oskarżając, że kradniemy drewno – mówi oburzony taką postawą urzędników prezes PRH Wieszczyce Jerzy Adamczak. – Teraz usuwamy powalone drzewa i konary tylko z pól przylegających do dróg powiatowych i gminnych.  

W należącej do przedsiębiorstwa Bralewnicy nawałnica powaliła drewnianą stodołę, w której przechowywano tysiąc ton żyta. Ziarno zostało zaśmiecone i zawilgocone, więc nie nadaje się nawet na paszę. Zniszczone zostały także jałowniki (na szczęście puste). W Brzuchowie nawałnica zniszczyła oborę i magazyny. – Stodoły nie będziemy odbudowywać – mówi prezes Adamczak. – Przechowywanie ziarna powierzymy firmom zewnętrznym.

To jednak nie wszystkie straty. Od soboty do wtorku gospodarstwo nie miało prądu, do czwartku nie było wody, a bydło (stado liczące 300 sztuk, w tym 100 krów mlecznych) w Wieszczycach trzeba było napoić i wydoić. – Wodę woziliśmy z sąsiedniej gminy, uruchomiliśmy wszystkie nasze agregaty, ale energii i tak nie wystarczało – mówi prezes Adamczak. W efekcie można było wydoić krowy, ale prądu na schłodzenie mleka do odpowiedniej temperatury było za mało.

Na terenie gm. Kęsowo przez wiele dni po nawałnicy nie działał internet, a gospodarstwo potrzebowało oleju napędowego – do maszyn i agregatów prądotwórczych. – Nie mogłam włączyć komputera i potwierdzić na Platformie Usług Elektronicznych Skarbowo-Celnych odbioru paliwa – mówi księgowa gospodarstwa Elżbieta Kościukiewicz. – Urzędnicy poradzili, żebym wysłała potwierdzenie listem poleconym, ale w okolicy żadna poczta listów nie przyjmowała – tam też nie było prądu. W końcu jakoś się udało, pytanie tylko, czy skarbówka to zaakceptuje i nie nałoży na nas kary.

Na szczęście gospodarstwo jest w dużej części ubezpieczone. – Rocznie na składki wydajemy 200 tysięcy złotych – mówi prezes Adamczak. – W tym roku nie ubezpieczyłem tylko kukurydzy i żyta, ale ubezpieczone są magazynowane ziemiopłody.   

Plony o połowę mniejsze

W sąsiednim 1000-hektarowym Gospodarstwie Rolnym Kamienica pracownicy uratowali zboże i rzepak z magazynu o powierzchni 200 m2, który zniszczyła nawałnica. – Ziarno zaraz przykryliśmy folią, a potem szybko do suszarni – mówi prezes spółki Jan Piasek. Z drewnianej stodoły, w której magazynowane były bele słomy – ściółka dla bydła – została sterta desek. Na szczęście ocalał stojący obok jałownik i bydło nie ucierpiało. – Wodę dostarcza nam gmina, a prąd w Kamienicy włączyli w poniedziałek po południu – mówił nam prezes Piasek 17 sierpnia. – W drugim naszym gospodarstwie w Wielkiej Kloni nadal nie ma wody i prądu. Pracują oba nasze agregaty, ale ponieważ pochodzą z lat 80. nie dają rady. Tymczasem w okolicy wszystkie zostały błyskawicznie wykupione. Straż pożarna pożyczyła nam agregat, który sprowadziła z Wejherowa, ale tylko na 12 godzin. Po agregat 30-konny mój pracownik musiał więc jechać aż do Leszna.

Ponieważ kataklizm przyszedł w trakcie żniw, nawałnica położyła niezebrane pszenicę, owies i żyto na 200 ha. Nie wiadomo, czy zboże da się skosić, a nawet gdyby się udało, plony będą o połowę mniejsze, a jakość ziarna kiepska. – Mamy ubezpieczone budynki, ale uprawy tylko od gradobicia i przymrozków, nie od nawałnicy – przyznaje Jan Piasek. – Takiego kataklizmu nigdy tutaj nie było. Dlatego nie dostaniemy odszkodowania za zniszczone zasiewy.

W Wielkiej Kloni wiatr zniszczył też fragment dachu na dworze, w którym mieszkają pracownicy oraz wyciął w pień 7-hektarowy zabytkowy park przydworski. Samo usuwanie powalonych drzew potrwa ponad rok. 

Odszkodowanie na telefon

Z szacowaniem kolosalnych strat w rolnictwie nie nadążają członkowie gminnych komisji (powołano ich ok. 90) i ubezpieczyciele. Dlatego w zakładach ubezpieczeniowych procedury zostały przyspieszone i uproszczone – odszkodowania są wypłacane nawet po zgłoszeniach telefonicznych mniejszych szkód. Do szacowania strat wojewodowie zaangażowali inspektorów budowlanych i pracowników ośrodków doradztwa rolniczego oraz izb rolniczych.

Poszkodowani rolnicy po oszacowaniu strat w uprawach, zwierzętach gospodarskich oraz środkach trwałych wykorzystywanych do produkcji rolnej będą mogli, poza odszkodowaniami z zakładów ubezpieczeń, ubiegać się o kredyt preferencyjny obrotowy m.in. na zakup kwalifikowanego materiału siewnego, inwentarza żywego, nawozów mineralnych, środków ochrony roślin, paliwa na cele rolnicze, a także o kredyt preferencyjny inwestycyjny na odbudowę lub remonty zniszczonych czy uszkodzonych budynków inwentarskich, magazynowo-składowych, szklarni, tuneli foliowych i innych budynków i budowli służących do produkcji rolniczej oraz na remont lub zakup – w miejsce zniszczonych – ciągników, maszyn i urządzeń rolniczych.

Prezes Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego, na indywidualny wniosek rolnika, będzie udzielał pomocy w formie odroczenia terminu płatności składek i rozłożenia ich na dogodne raty, a także umorzenia w całości lub w części bieżących składek. Pracownicy placówek terenowych KRUS mają docierać do poszkodowanych rolników, informując ich o takich możliwościach.

Ponadto, poszkodowani rolnicy mogą występować z wnioskami do prezesa Agencji Nieruchomości Rolnych, a od 1 września do dyrektora generalnego Krajowego  Ośrodka Wsparcia Rolnictwa, o odroczenie lub rozłożenie na raty płatności z tytułu umów sprzedaży lub dzierżawy nieruchomości z Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa, a także o umorzenie czynszu z tytułu umów dzierżawy. Na wniosek producenta rolnego złożony do urzędu gminy mogą być także udzielane ulgi w podatku rolnym.

- Do końca sierpnia w każdym gospodarstwie, które ucierpiało w wyniku nawałnic, zostaną oszacowane szkody, a we wrześniu pierwsze środki finansowe na odbudowę i remonty będą  wpływać na konta mieszkańców – zapowiedziała premier Beata Szydło.  

Z budżetu unijnego i krajowego

24 sierpnia weszło w życie znowelizowane rozporządzenie ministra rolnictwa w sprawie warunków i trybu przyznawania pomocy przeznaczonej na „wsparcie inwestycji w odtwarzanie gruntów rolnych i przywracanie potencjału produkcji rolnej zniszczonego w wyniku klęsk żywiołowych, niekorzystnych zjawisk klimatycznych i katastrof” z PROW 2014-20. Zgodnie z nowymi przepisami, rolnicy będą mogli zaliczyć do kosztów kwalifikowanych koszty poniesione od dnia złożenia wniosku o przyznanie pomocy, a nie jak dotychczas, od dnia zawarcia umowy o przyznaniu pomocy – wyjaśnia resort rolnictwa.

- Rolnicy, którym nawałnica zniszczyła maszyny rolnicze, sady, plantacje wieloletnie, infrastrukturę techniczną, ciągi technologiczne i zabiła zwierzęta gospodarskie mogą dostać do 300 tysięcy złotych na gospodarstwo na odtworzenie produkcji, pod warunkiem, że mają oszacowane straty i wyniosły one co najmniej 30 procent średniej rocznej produkcji rolniczej – poinformował wiceminister rolnictwa Ryszard Zarudzki na konferencji prasowej 25 sierpnia w Bydgoszczy. – Dopłata unijna wyniesie 80 procent kosztów kwalifikowanych, 20 procent to wkład własny rolnika – takie są ustalenia na dzisiaj.

Wnioski poszkodowali producenci rolni będą mogli składać w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Ogłoszenie terminu ich przyjmowania jest uzależnione od tego, kiedy komisje gminne uporają się w protokołami strat. – Jeszcze nie wiemy, czy jeśli ogłosimy nabór wniosków 15 września, będzie co przyjmować – mówił minister Zarudzki. – Do wniosku w ramach PROW trzeba bowiem dołączyć protokół z szacowania strat. Dobrze byłoby, gdyby doradcy z ODR pomogli rolnikom wypełniać wnioski o pomoc. Na ten cel mamy blisko 200 milionów euro. Nie tylko na pokrycie strat po tej nawałnicy, także na przyszłe zdarzenia, do wyczerpania środków.

Nabór wniosków potrwa dwa tygodnie, ale jeśli będzie taka potrzeba, ARiMR ogłosi kolejny nabór, a być może także trzeci.

Drugi wariant pomocy dotyczący producentów rolnych, którzy ponieśli szkody w uprawach i w lasach został przyjęty uchwałą Rady Ministrów. Wsparcie będzie pochodziło z budżetu krajowego i wyniesie do 1000 zł/ha zasiewów i do 2000 tys. zł/ha prywatnego lasu będącego własnością producenta rolnego. Pomoc przysługiwać będzie rolnikom, których starty w danej uprawie sięgają powyżej 70 proc. Możliwe jest także dofinansowanie do odbudowy budynków inwentarskich. Konieczne jest oszacowanie strat. Wnioski przyjmować będzie ARiMR, a na to wsparcie przeznaczono ok. 100 mln zł.

Ponadto poszkodowani mogą otrzymać ze środków Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji do 200 tys. zł na odbudowę budynku mieszkalnego i do 100 tys. zł na odbudowę obiektu gospodarczego. Mówi o tym rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych i administracji, które 17 sierpnia trafiło do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Wymienia ono ok. 100 gmin z województw: pomorskiego, kujawsko-pomorskiego i wielkopolskiego, w których będą obowiązywały uproszczone procedury związane z uzyskiwaniem zgód na odbudowę i remont budynków. Tam, gdzie dziś potrzebne jest zezwolenie na budowę, teraz wystarczy zgłoszenie. Remont będzie można przeprowadzić bez żadnych formalności. Uproszczony zostanie też odbiór budynku, który został wyremontowany lub odbudowany.

Druga forma pomocy – z budżetu krajowego – wymaga zgody Komisji Europejskiej. – To tylko formalność – zapewnił minister Zarudzki i dodał, że unijny komisarz ds. rolnictwa Phil Hogan już wraził zgodę, aby wszystkim polskim rolnikom od 16 października do 30 listopada ARiMR wypłaciła zaliczki w wysokości 70 proc. dopłat bezpośrednich za 2017 r.

Cały tekst można przeczytać we wrześniowym numerze miesięcznika "Przedsiębiorca Rolny"

Małgorzata Felińska

Fot. Tytus Żmijewski


przeglądaj wszystkie


Komentarze
Dodaj komentarz
Zobacz wszystkie komentarze
 
© 2013 copyright APRA, wszelkie prawa zastrzeżone