Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:

Rolnik DzierżawcaNowoczesna UprawaRolniczy Przegląd TechnicznyHoduj z głową bydłoHoduj z głową świnie


Sonda
Czy uważasz, że pomoc oferowana rolnikom poszkodowanym przez suszę przez ministerstwo rolnictwa jest wystarczająca?
 
Tak
Nie
Nie mam zdania


Aktualno?ci

Komisje uwijają się jak w ukropie

2018-08-30

Komisje uwijają się jak w ukropie
Tegoroczna susza dotknęła 135 tys. rolników, wyrządzając straty na prawie 2,3 mln ha, liczone na ponad 1,2 mld zł. To jednak dopiero wstępne szacunki resortu rolnictwa, które nadal czeka na podsumowanie prac wszystkich tzw. komisji klęskowych. Rząd przygotował już program pomocy dla poszkodowanych. Nie zrekompensuje ona jednak poniesionych strat. 

To było wyjątkowo gorące lato, zwłaszcza dla rolników. Bardzo ciepły maj i niemal upalny czerwiec w znacznej mierze wysuszyły to, co zdążyło urosnąć na polach. Chwilę oddechu gospodarze złapali dopiero w lipcu, kiedy spadły bardziej intensywne deszcze. - Wtedy akurat najmniej były nam potrzebne. Zbożu już nie pomogły, utrudniały tylko jego zbiór – mówi rolnik gospodarujący na niemal 70 ha w gm. Oborniki Wielkopolskie. 

Nie spadła nawet kropla

Jak informuje Instytut Uprawy, Gleboznawstwa i Nawożenia – PIB w Puławach w raporcie obejmującym okres od 21 czerwca do 20 sierpnia, mimo że na przeważającym obszarze Polski notowano temperaturę powietrza od 18 do 20 st. C, czyli o ponad 2 st. wyższą od normy wieloletniej, to jednak duży wpływ na sytuację na polach miały bardzo wysokie opady deszczu. Miejscami wynosiły nawet 200 mm. Szczególnie duże były we wschodniej części kraju, gdzie przekraczały 200 proc. normy. Natomiast w południowo-zachodniej Polsce deszczu było znacznie mniej i stanowił on tylko 70-80 proc. wieloletniej normy.

W sierpniu do Polski ponownie wróciły upały. W pierwszej połowie miesiąca temperatury dochodziły do 25,5 st. C, a deszczu było już jak na lekarstwo. Z danych IUNG-PIB wynika, że w wielu miejscach opady nie przekroczyły wówczas 5 mm. Były też tereny, na których nie spadła ani jedna kropla deszczu.

Eksperci instytutu przyznają, że taka pogoda spowodowała w zachodniej części kraju zwiększenie deficytu wody dla roślin, czego wynikiem jest wzrost liczby upraw z suszą (z ośmiu do dziewięciu). Ze 178 do 410 zwiększyła się też liczba gmin ogarniętych suszą. Natomiast o 4,09 pkt proc. wzrosła powierzchnia z deficytem wody powodującym obniżenie plonów co najmniej o 20 proc. w stosunku do plonów uzyskanych przy średnich warunkach pogodowych. W tym okresie szczególnie niesprzyjającą pogodę, powodującą dotkliwą suszę, specjaliści zanotowali w województwach: lubuskim, wielkopolskim, zachodniopomorskim oraz dolnośląskim.

 

Powróciły upały

Suszy w Polsce uważnie przygląda się też Centrum Teledetekcji Instytutu Geodezji i Kartografii w Warszawie. Monitoruje ono kondycję i warunki zagrożeń roślin uprawnych w okresie wzrostu. Na bazie zdjęć satelitarnych NOAA/AVHRR zostały opracowane modele wykorzystujące temperaturę powierzchni czynnej dla oszacowania natężenia suszy na obszarach rolniczych. Kondycja roślin jest przedstawiona na nich przestrzennie. Do wyznaczenia obszarów zagrożonych suszą centrum stosuje wskaźnik identyfikacji satelitarnej suszy rolniczej DISS, który jest w ścisłym związku z przebiegiem opadów i temperatury powietrza od początku sezonu wegetacyjnego. Modele bazują na temperaturze powierzchni czynnej dla 1 km2 obserwacji satelitarnej, dla każdego 10-dniowego okresu wzrostu roślin. Monitoring prowadzony jest od zasiewów jesiennych poprzez wzrost wiosenny, aż do zbiorów.

Najnowsze dane pochodzą z 20 sierpnia. Wynika z nich, że susza powraca. Eksperci centrum szacują jej zasięg na 76 proc. powierzchni użytków rolnych w Polsce. Susza głęboka utrzymuje się zaś na 37 proc. obszaru rolniczego. 

Susza, jakiej nie pamiętają

Tymczasem komisje, które szacowały na polach straty poniesione przez rolników podsumowują swoją pracę. W woj. zachodniopomorskim, mimo że nie są to jeszcze kompletne dane, liczba poszkodowanych gospodarstw przekroczyła 13,5 tys., natomiast powierzchnia upraw zniszczonych przez suszę wyniosła ponad 423 tys. ha. Na 89 tys. ha straty sięgają 70 proc. - Najwięcej szkód komisje odnotowały w uprawach zbóż jarych i ozimych, krzewów i drzew owocowych, truskawek, rzepaku i rzepiku, kukurydzy, roślin strączkowych, warzyw gruntowych oraz ziemniaków. Najgorsza sytuacja jest na glebach niższych klas. Wstępnie straty wszystkich gospodarzy oszacowane zostały na przeszło 327 milionów złotych – informuje Marek Subocz, wicewojewoda zachodniopomorski.

Problemy z wyliczeniem strat są w woj. kujawsko-pomorskim. Tu przygotowanie protokołów idzie opornie. - Apeluję do samorządów o szybszą pracę. Sytuacja wielu rolników jest dramatyczna. Musimy jak najszybciej uruchomić dla nich pomoc, a nie da się tego zrobić bez wcześniejszego oszacowania szkód – wyjaśnia Józef Ramlau, wicewojewoda kujawsko-pomorski. - Robimy co możemy, ale tegoroczna susza była ekstremalna. Tyle pracy, co teraz, nie mieliśmy przy żadnej wcześniejszej – tłumaczy członek komisji powołanej w gm. Unisław.

- Na naszym terenie można mówić o prawdziwej katastrofie. Mimo że mamy całkiem niezłe gleby, straty średnio wyniosły około 50 procent. Spodziewam się więc, że w całym województwie wynik będzie równie fatalny – mówi Zofia Kozłowska, rolniczka z Januszkowa w gm. Żnin. - W naszym regionie już wielokrotnie bywały susze, ale takiej nie pamiętam. W tym roku zebrałam tylko 30 procent zboża jarego. Z innymi uprawami jest podobnie. Będę musiała dokupić dużo paszy dla zwierząt – dodaje.

Szczątkowymi danymi w sierpniu dysponował też Dolnośląski Urząd Wojewódzki. Ze 139 powołanych komisji zaledwie 14 zakończyło wówczas pracę. Na podstawie sporządzonych przez nie protokołów straty finansowe blisko 9 tys. gospodarstw rolnych wyliczone zostały na ponad 11 mln zł.

Z kolei według szacunków Wielkopolskiego Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu, suszą w regionie dotkniętych zostało ponad 36 tys. gospodarstw, łącznie na powierzchni ponad 620 tys. ha. Z dostarczonych dotąd protokołów wynika, że najbardziej ucierpiały zboża jare i ozime, rośliny bobowate, krzewy i drzewa owocowe, a także truskawki i warzywa gruntowe. Straty rolników przekroczyły 322 mln zł. Jednak to także nie są jeszcze ostateczne dane. - My również zaapelowaliśmy do komisji o zintensyfikowanie prac, ponieważ, póki co, wśród poszkodowanych przez suszę najwięcej jest wielkopolskich gospodarzy – mówi Marlena Maląg, zastępca wojewody wielkopolskiego. 

Pomoc według potrzeb

Zdaniem ministra rolnictwa Jana K. Ardanowskiego, niewielka liczba gotowych i zatwierdzonych już protokołów wynika nie tylko ze skali prac. Szef resortu twierdzi, że w wielu gminach, w których rządzi niechętna PiS opozycja, późno włączono się w szacowanie strat, jednocześnie oskarżając rząd o brak pomocy dla rolników. - Wielu samorządowców zamiast wykonać to minimum, którego oczekiwali od nich gospodarze, wolało zaatakować nasz rząd. To dla mnie kompletnie niezrozumiałe – mówi Ardanowski.

Wyjaśnia, że z danych, które przesyłają mu wojewodowie wynika, że susza wystąpiła w Polsce w różny sposób. Najmocniej dotknęła północną część województwa lubuskiego, zachodniopomorskie, kujawsko-pomorskie, północną część województwa wielkopolskiego, część Mazowsza i Podlasie. - W innych regionach kraju susza oczywiście też wystąpiła, ale już w mniejszym stopniu – tłumaczy Ardanowski. W sumie poszkodowanych jest 134,6 tys. gospodarstw. Uszkodzenia upraw odnotowano na powierzchni 2 mln 286 tys. ha, w tym ponad 223 tys. ha upraw zostało zniszczonych w przeszło 70 proc.

Pod koniec lipca Ardanowski jako minister rolnictwa był z wizytą w „swoich” stronach, czyli woj. kujawsko-pomorskim. - Jest szczególnie dotknięte klęskami, ponieważ występują one od kilku lat. Nie brak gospodarstw, które są przez to w złej sytuacji ekonomicznej i dla nich bardzo dużą pomocą będzie na przykład prolongata spłat rat kredytów, których termin wypada jesienią. Z kolei rolnicy, którzy mają duże stada bydła pilnie potrzebują tanich kredytów na zakup paszy. Niektórzy wprost oczekują pomocy socjalnej. Zapewniam więc, że tyle pieniędzy zostanie na to przeznaczonych, ile tylko będzie trzeba. Nikt z rolników poszkodowanych nie z własnej winy nie zostanie pozostawiony bez pomocy – deklarował wówczas Ardanowski. 

Dotacja do hektara

31 lipca, a więc kilka dni po tych zapowiedziach, Rada Ministrów podczas wyjazdowego posiedzenia w woj. lubuskim przyjęła program pomocy dla gospodarstw rolnych i rybackich poszkodowanych w tym roku przez suszę lub powódź. Na realizację programu rząd przeznaczy w tym roku z budżetu państwa 799,5 mln zł:

·     25 mln zł na dopłaty do oprocentowania kredytów na wznowienie produkcji,

·     60 mln zł na dopłaty do oprocentowania kredytów należnego od kredytobiorców,

·     697 mln zł na dotacje do 1 ha zniszczonych w co najmniej 30 proc. upraw rolnych,

·     17,5 mln zł na dotacje do 1 ha powierzchni stawów.

- Jesteśmy gotowi do kompensaty szkód. Jak trzeba będzie, dokonamy nowelizacji budżetu, bo wypłata odszkodowań dla rolników jest dla nas fundamentalnie ważna – zapewnił wówczas premier Mateusz Morawiecki.

Zgodnie z rządowym programem pomocy, rolnicy, którzy mają oszacowane przez komisje szkody w uprawach rolnych spowodowane tegoroczną suszą lub powodzią, będą mogli ubiegać się w biurach powiatowych Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa o dotację do powierzchni upraw, w których szkody wynoszą co najmniej 30 proc. Dotacja będzie udzielana:

  • poza formułą de minimis, jeśli straty wyniosły ponad 30 proc. średniej rocznej produkcji rolnej w gospodarstwie lub średniej rocznej produkcji roślinnej w gospodarstwie;
  • w ramach formuły de minimis, jeśli szkody wyniosły nie więcej niż 30 proc. średniej rocznej produkcji rolnej lub średniej rocznej produkcji roślinnej.

Warto zaznaczyć, że podczas szacowania strat rolnicy, u których szkody nie przekroczyły 30 proc. średniej rocznej produkcji rolnej, mogli wnioskować o odniesienie strat włącznie do wielkości produkcji roślinnej.

Jak zapowiedział minister rolnictwa, gospodarze, u których szkody przekroczyły 70 proc., otrzymają dotacje w wysokości 1 tys. zł/ha. Jednak pod warunkiem, że ubezpieczyli co najmniej 50 proc. upraw, z wyłączeniem łąk i pastwisk, choćby od jednego z ryzyk: suszy, gradu, deszczu nawalnego, ujemnych skutków przezimowania, przymrozków wiosennych, powodzi, huraganu, pioruna, obsunięcia się ziemi lub lawiny. Jeśli nie, dotacja zostanie im pomniejszona o połowę. Stawka dla gospodarstw, w których oszacowano straty na 30-70 proc., nadal nie jest znana. Ogłoszona zostanie przez ministra nie później niż 14 dni przed rozpoczęciem terminu składania wniosków do ARiMR. Natomiast dla producentów prowadzących chów lub hodowlę ryb słodkowodnych w stawach rybnych położonych na obszarze gmin, w których wystąpiła susza lub powódź, stawka ryczałtowa pomocy wyniesie 300 zł na 1 ha powierzchni gruntów pod stawami zarybionymi.

(kap)

Fot. Jarosław Pruss


przeglądaj wszystkie


Komentarze
Dodaj komentarz
Zobacz wszystkie komentarze
 
© 2013 copyright APRA, wszelkie prawa zastrzeżone | Polityka prywatności | Regulamin | Regulamin prenumerat