Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:

Rolnik DzierżawcaNowoczesna UprawaRolniczy Przegląd TechnicznyHoduj z głową bydłoHoduj z głową świnie


Sonda
Czy popierasz protesty organizowane przez AGROUnię?
 
Tak
Nie
Nie mam zdania


Aktualności

Żeby krowa była zdrowa, czyli krzyżowanie bydła mlecznego

2021-02-01

 Żeby krowa była zdrowa, czyli krzyżowanie bydła mlecznego

Minimalizacja kosztów produkcji mleka to jeden z najważniejszych czynników determinujących opłacalność chowu bydła mlecznego. Rasa holsztyńsko-fryzyjska, najpopularniejsza na świecie, cechuje się wysokim potencjałem genetycznym, ale też wysokimi wymaganiami w zakresie utrzymania, a zwłaszcza żywienia.

W Polsce ponad 90 proc. populacji krów mlecznych należy do rasy polskiej holsztyńsko-fryzyjskiej. Jednak nie osiągają one takiej wydajności, na jaką wskazują ich geny, umożliwiające produkcję ponad 10 tys. kg mleka w laktacji. Średnio w stadach objętych kontrolą wydajności mlecznej przekracza ona 8,5 tys. kg, a w stadach nie objętych kontrolą szacuje się, że wynosi ponad 5,3 tys. kg – dotyczy to całego pogłowia krów w Polsce.

Rolnicy utrzymujący bydło, zwłaszcza rasy holsztyńsko-fryzyjskiej szukają rozwiązań mogących poprawić opłacalność produkcji, ale doskonalenie cech pozaprodukcyjnych, np. związanych z rozrodem, jest długotrwałe, gdyż są one nisko odziedziczalne. Poza tym wśród bydła holsztyńsko-fryzyjskiego i innych ras mlecznych rośnie zinbredowanie (kojarzenie zwierząt mających wspólnych przodków), pogarszające np. stan zdrowotny. Tymczasem producenci mleka oczekują zwierząt zdrowych, silnych, którym nie trzeba poświęcać zbyt dużo czasu, które są samodzielne, także podczas porodów. Jednym z rozwiązań może być stosowanie krzyżowania międzyrasowego.

Wprowadzanie genów

bydła rasy holsztyńsko-fryzyjskiej do puli genów rodzimego bydła poprawiło wydajność mleczną, zwiększyło kaliber zwierząt, ale pogorszyło stan ich zdrowia. Holsztynizacja odbiła się zwłaszcza na długości użytkowania mlecznego krów – skróciła je. Aby temu zapobiec krzyżuje się krowy rasy holsztyńsko-fryzyjskiej, także polskiej holsztyńsko-fryzyjskiej, z buhajami innych ras mlecznych. Celem takiego krzyżowania międzyrasowego jest poprawa cech użytkowych, zwłaszcza rozrodczych, ale też ograniczenie występowania zaburzeń metabolicznych oraz zapaleń wymienia.

Ta powszechna metoda doskonalenia zwierząt pozwala na uzyskanie mieszańców międzyrasowych o lepszych cechach użytkowych niż rodzice. Zwykle u bydła taki rodzaj postępowania jest stosowany do poprawiania mięsności bydła mięsnego lub mlecznego i tworzenia stad towarowych. Jednak krzyżowanie międzyrasowe może być też prowadzone w stadach bydła mlecznego w celu intensyfikacji produkcji, gdyż poprawia cechy produkcyjne i funkcjonalne, a nie służy do doskonalenia hodowlanego.

Do krzyżowania międzyrasowego wykorzystuje się zwykle 2-3 rasy bydła lub stosuje się krzyżowanie wypierające.

Krzyżowanie międzyrasowe

pozwala na ujawnienie się efektu heterozji, czyli wybujałości mieszańców, które są silniejsze, zdrowsze i płodniejsze niż ich rodzice. Heterozja wpływa pozytywnie na cechy produkcyjne i funkcjonalne, ale jest większa w przypadku tych drugich, które są nisko odziedziczalne. Zazwyczaj takie krzyżowanie nie zwiększa wydajności mlecznej. Może ją obniżyć, ale poprawia zawartość tłuszczu i białka w mleku. Wprowadzenie czwartej rasy nie zwiększa heterozji, za to zmniejsza wpływ cech każdej rasy na potomstwo.

Zwierzęta powstające w wyniku krzyżowania międzyrasowego są heterozygotyczne, tzn. posiadają geny pochodzące od różnych ras. Im pokrewieństwo między zwierzętami jest dalsze, tym większa jest heterozja. Jednak nie liczą się tylko geny, ale również interakcja (współdziałanie) między genotypem a środowiskiem oraz wpływ samego środowiska.

Pożądaną przez hodowców cechą jest długowieczność. Cecha ta jest nisko odziedziczalna, ale wyniki badań wskazują, że mieszańce żyją dłużej niż ich rodzice średnio o 18 proc. Mimo że zjawisko heterozji utrzymuje się wyłącznie w pierwszym pokoleniu (F1), to akurat efekt długowieczności trwa przez kilka pokoleń, także wtedy, gdy krzyżowanie międzyrasowe stosowano wielokrotnie. Ponadto można krzyżować krowy pokolenia F1 z buhajami innych ras lub stosować system rotacyjny (przemienny). Samice kryje się samcami innej rasy, ich potomstwo męskie jest opasane, a żeńskie krzyżowane z buhajami najpierw jednej rasy, potem drugiej rasy rodzicielskiej. Taki sposób postępowania powtarza się w kolejnych pokoleniach.

Z badań amerykańskich wynika, że w czasie czterech lat od pierwszego wycielenia mieszańców rasy normandzkiej z holsztyńsko-fryzyjską uzyskany zysk od jednej sztuki był wyższy o nieco ponad 1100 USD w porównaniu z czystorasowymi krowami holsztyńsko-fryzyjskimi. Efekt był jeszcze większy, gdy do krzyżowania użyto rasy szwedzkiej czerwonej, a najwyższy w przypadku rasy montbeliarde – 2156 USD. Z innych badań wynika, że zysk dzienny generowany przez mieszańca holsztyńsko-fryzyjskiego z montbeliardem wynosi 0,22 USD powyżej zysku pochodzącego od czystorasowej sztuki holsztyńsko-fryzyjskiej, a o 0,15 USD dla rasy szwedzkiej czerwonej. Oczywiście należy uwzględnić fakt, że amerykańskie uwarunkowania produkcyjne są inne niż polskie.     

Najczęstszą przyczyną brakowania

krów rasy holsztyńsko-fryzyjskiej są problemy z rozrodem, które wywołują straty ekonomiczne. Poprawę wskaźników rozrodu można uzyskać stosując krzyżowanie międzyrasowe zarówno z buhajami krajowych ras mlecznych, jak i zagranicznymi, w tym użytkowanymi dwukierunkowo.

Zmniejszenie komplikacji okołoporodowych, polepszenie zapładnialności, skrócenie okresu międzywycieleniowego i okresu od urodzenia się jałówki do pierwszego jej wycielenia można uzyskać krzyżując krowy rasy holsztyńsko-fryzyjskiej z buhajami rasy montbeliarde – bydłem odpornym na upały i niewymagającym odnośnie do żywienia, oraz z rasą simentalską. Obie pochodzą z terenów górskich, mają mocne nogi i odporne zdrowe racice. Ponadto do krzyżowania można używać buhajów ras brown swiss i czerwone skandynawskie – norweską, szwedzką i duńską. Ta ostatnia rasa była w Polsce powszechnie stosowana do uszlachetniania krajowego bydła czerwonego.

Przy doborze buhajów należy zwrócić uwagę na wielkość uzyskiwanych po nich cieląt, aby nie doprowadzić do ciężkich porodów i innych komplikacji. Ważne są też cechy rasowe i indywidualne rodziców. W Polsce przeważa w sprzedaży nasienie buhajów rasy simentalskiej z dominującymi cechami mięsnymi, choć dostępne jest nasienie buhajów tej rasy z przeważającymi cechami mlecznymi i dobrze rozwiniętymi mięsnymi. Potomstwo charakteryzuje się wysoką wydajnością mleczną, dobrą płodnością i długowiecznością, odpornością na niekorzystne warunki środowiska i choroby (zwłaszcza metaboliczne), a uzyskiwane mleko ma dobre walory serowarskie. Natomiast jałówki, które nie są przeznaczane na remont stada, mogą być opasane.

Mieszańce ras normandzkiej i holsztyńsko-fryzyjskiej, montbeliarde i holsztyńsko-fryzyjskiej oraz szwedzkiej czerwonej i holsztyńsko-fryzyjskiej rodzą po raz pierwszy cielęta wcześniej niż czystorasowe pierwiastki holsztyńsko-fryzyjskie. Poza tym liczba dni między pierwszym pokryciem a skutecznym pokryciem, czyli tzw. okres usługi jest krótszy o 3-7 dni, a zapładnialność wyższa w czasie pięciu laktacji (okres międzyciążowy wynosi 19-27 dni) w porównaniu z czystorasowym bydłem holsztyńsko-fryzyjskim.

Wyniki badań wskazują, że u jałówek pokolenia F1 krzyżówek ras normandzkiej z holsztyńsko-fryzyjską, montbeliarde z holsztyńsko-fryzyjską i szwedzkiej czerwonej z holsztyńsko-fryzyjską pokrytych buhajami ras brown swiss, montbeliarde i szwedzkiej czerwonej było istotnie mniej trudnych porodów niż u jałówek holsztyńsko-fryzyjskich (odpowiednio od 3,7 do 11,6 proc. u mieszańców i 17,7 proc. u krów holsztyńsko-fryzyjskich).

W przypadku ras skandynawskich – norweskiej czerwonej, szwedzkiej czerwonej i fińskiej ayrshire należy zwrócić uwagę, że wszystkie wywodzą się od rasy ayrshire. Są więc ze sobą spokrewnione od połowy XX w., ponieważ w latach 50. i 60. minionego stulecia używano tych samych buhajów ważnych w hodowli. Także obecnie w hodowli rasy norweskiej używa się buhajów rasy szwedzkiej czerwonej i fińskiej ayrshire. Dlatego w krzyżowaniu międzyrasowym tych ras z bydłem holsztyńsko-fryzyjskim nie zaleca się ich jednoczesnego stosowania.

Choć z nazwy wynika, że bydło norweskie jest czerwone, to posiada gen warunkujący barwę czarną, nieobecny u innych ras czerwonych skandynawskich. W katalogach buhajów prezentowane są samce w obu umaszczeniach. W Norwegii jest realizowany program krzyżowania rotacyjnego, w którym rasa holsztyńsko-fryzyjska jest używana przemiennie z norweską czerwoną (program TwoPlus). Produkcja mleka mieszańców jest zbliżona do  produkcji krów holsztyńsko-fryzyjskich w gorszych stadach, a w wysokoprodukcyjnych jest niższa niż u czystych rasowo holsztyno-fryzów.

Zdaniem niektórych hodowców

przyczyną powikłań metabolicznych u bydła holsztyńsko-fryzyjskiego są rezerwy energetyczne odkładane w tłuszczu zamiast w mięśniach, co nie jest dobre w przypadku bydła o suchej konsystencji tkanki mięśniowej i co przyczyniło się do nazwania tej rasy „wieszakami na skórę”. Krowy mieszańce nie mają takich problemów, co jednak nie oznacza, że w stadach nie występuje ketoza, gorączka mleczna, przemieszczenie trawieńca czy mastitis. Jednak ich liczba jest znikoma, a w przypadku ostatniej choroby bywa nawet zerowa. Jednak mają na to wpływ warunki środowiskowe, jakie krowom zapewnia hodowca.

Lepsze efekty produkcyjne stad mieszańców wynikają także z mniejszych kosztów weterynaryjnych, w tym mniejszego zużycia antybiotyków. Według prof. Jana Szarka z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, krowy F1 – mieszańce rasy holsztyńsko-fryzyjskiej z rasą montbeliarde, powinny być kryte ponownie buhajami montbeliarde. Rasę tę, o umaszczeniu biało-czerwonym, zalicza się do bydła europejskiego typu jurajskiego. Wynika to z miejsca jego pochodzenia  – płaskowyżu jurajskiego (francuski region Franche-Comté), gdzie za rasę bydło to zostało uznane w 1889 r. Choć cechuje się ono bardzo dobrą jakością mięsa byczków i jałówek, które nie zawiera dużo tłuszczu, posiada cechy mleczne predystynujące je do produkcji serów, ze względu na zawartość w nim białka, szczególnie kazeiny. Znosi niedogodne surowe warunki klimatyczne. We Francji i Irlandii rasa ta jest drugą rasą mleczną po bydle holsztyńsko-fryzyjskim pod względem wydajności mlecznej i liczebności.

Mleko krów

rasy holsztyńsko-fryzyjskiej zawiera wg danych polskich z 2019 roku od 3,41 do 3,46 proc. białka (odpowiednio odmiana czarno-biała i czerwono-biała) oraz 4,05 do 4,17 proc. tłuszczu (odpowiednio odmiana czerwono-biała i czarno-biała), przy średniej wydajności 7879 do 8767 kg w laktacji (odpowiednio odmiana czerwono-biała i czarno-biała). W tym samym roku wydajność ocenianych krów rasy montbeliarde w Polsce sięgnęła 8101 kg, przy zawartości białka na poziomie 3,54 proc. i tłuszczu – 4,05 proc.

Mieszańce międzyrasowe lepiej wykorzystują pasze niż czystorasowe bydło holsztyńsko-fryzyjskie, ale i takie krowy wymagają bardzo dobrego żywienia w myśl starej zasady, że „krowa pyskiem doi”.

W Polsce ocenę tej rasy prowadzi Instytut Zootechniki – PIB w Krakowie Balicach na podstawie córek urodzonych w kraju. Na pewno na południu Polski, w rejonach wyżynnych i górskich rasa montbeliarde utrzymywana pastwiskowo będzie popularniejsza niż na terenach nizinnych.

***

Krzyżowanie międzyrasowe prowadzi do tego, że w oborze pojawią się zwierzęta o różnym kalibrze, co może być problematyczne przy tworzeniu grup technologicznych oraz dostosowywaniu odpowiedniej wielkości powierzchni legowiskowej, choć niektórzy hodowcy uważają, że więcej problemów w tym zakresie stwarza bydło czystorasowe holsztyńsko-fryzyjskie. Aby jednak zapobiec tego typu problemom, przy wyborze buhajów do krzyżowania należy ocenić ich wartość hodowlaną oraz oszacować, czy w stadzie znajdują się odpowiednie dla nich krowy.

Należy pamiętać, że krowy mieszańce (krzyżówkowe) nie dadzą więcej mleka niż czyste rasowo bydło holsztyńsko-fryzyjskie, ale w stadach, w których warunki środowiskowe nie oddziałują pozytywnie na pełną ekspresję genu wysokiej mleczności, wydajność mieszańców może być zbliżona lub nawet wyższa o kilka procent.

dr hab. Piotr Dorszewski

KPODR w Minikowie

Fot. Tytus Żmijewski


przeglądaj wszystkie


Komentarze
Dodaj komentarz
Zobacz wszystkie komentarze